czwartek, 12 marca 2015

Duma mnie rozpiera...





...i to dosłownie. Monika ostatnio bardzo polepszyła czytanie w szkole polskiej. Zgłosiła się nawet i przeczytała tekst z efektem widocznym na zdjęciu.




Ciesze się bardzo, ponieważ był moment, kiedy moja średnia naprawdę nie chciała chodzić na zajęcia do polskiej szkoły, a każda praca domowa była okropnym doświadczeniem. Teraz jest zdecydowanie lepiej.
Co prawda już w pierwszej klasie zaklina się, że nie będzie chodziła do drugiej, ale myślę, że to minie. W końcu Gosia co roku mówiła że to już ostatni rok, a dotrwała do 4 klasy. Może pójdzie też do piątej? Natomiast najmłodsza już od początku krzyczy, że nawet pierwszej klasy nie zacznie. Dlaczego? Bo nie. Na szczęście to tylko fochy 5-latka:), który średnio raz w tygodniu przychodzi do domu i mówi: "mamo, postanowiłam, że już nie będę chodzić do przedszkola". Następnego zaś ranka dzielnie maszeruje na zajęcia:)

Dumna jestem też z siebie, bo w końcu przygotowałam pojemniki do kuchni. Są niezwykle pojemne, szczelne, ale ich powierzchnia aż się prosiła zainteresowanie. Generalnie były to puszki po mleku(z zamierzchłych czasów, kiedy przestałam Izabelę karmić piersią, a ona musiała jeszcze dostawać jakieś mleko), więc były fabrycznie pomalowane w firmowe wzory. 
Kilka takich puszek pomalowałam Duluxem do metalu, ale teraz nie chciało mi się tego rozkładać na kilka dni, wszak jedna warstwa nie wystarczała. Okleiłam je więc cieniutkim papierem pakowym w kolorze kremowym - ikea opakowywała tym jakieś elementy mebli - i nakleiłam maki z serwetek. Na razie powierzchnia jest tylko zabezpieczona rozcieńczonym PVA, ale potrzebuje lakierowania, to pewne.




Teraz skupiam się na szyciu, a to z kolei jest proces powolny, wymagający dokładności i spokoju, czego nie zawsze można oczekiwać przy trójce swoich, i kilku wizytujących, dzieciakach w domu.

14 komentarzy:

  1. powstał cudowny komplet kuchenny, z niczego coś pieknego, gratulację dla młodej,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te puszki stały już tyle czasu, że dosłownie prosiły się o zrobienie czegoś z nimi. zamiast wyrzucic pomalowałam

      Usuń
  2. Śliczny kuchenny zestaw. Bardzo lubię makowe motywy.
    Młodej gratuluję, niech ten sukces ją uskrzydli i da motywację do dalszej pracy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam jakieś takie skłonności do maków.
      mam nadzieję, że Młoda choć trochę zapali się do nauki polskiego

      Usuń
  3. Makowy komplet jest super - też lubię maki. :)
    Bądź dumna, bo masz powody .
    Gratulacje dla Średniej. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uwielbiam tę czerwiń maków. tak po cichu żywię nadzieję, że te nasze cotygodniowe wycieczki do polskiej szkoły nie pójdą na marne
      pozdrawiam

      Usuń
  4. No to masz się czym chwalić :)
    Puszki wyglądają bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O!Super pojemniki,a Monia to genialna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) czasem juz tak Monika potrafi zaskoczyć.

      Usuń
  6. Też by mnie duma rozpierała!
    Ja ostatnio wypuszczam Krzysia, żeby Emilii poczytał wierszyki po polsku kiedy ja idę pod prysznic...

    Ładnei Ci wyszły te puszki - ja sobie dałam spokój z tego typu dekorowaniem bo to zdecydowanie nie moja działka. W tej kwestii nie dostałam ani grama talentu...
    Pozdrawiam wiosennie,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta opcja dekoracji to też nie jest to, co mnie porywa, ale akurat puszki prosiły się o coś, bo takie po mleku dla dzieci nie mogły przecież stać:) ale przyznaję, że nie chwytam za technikę serwetkową z zamiłowania.

      Usuń
  7. Język zawsze się przyda, dzieci moich znajomych w Anglii też nie chcą chodzic do polskiej szkoły, pięknie wyszły te puszki, też tak ozdabiałam swoje po mleku w proszku.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to samo powtarzam moim dzieciom - język będzie kiedyś potrzebny! i mam nadzieję, że to docenią

      Usuń