niedziela, 22 marca 2015

Ballina/Killaloe, Co. Clare



Zaczęliśmy dziś sezon wycieczkowy. Pojechaliśmy do wschodniej części hrabstwa Clare, na zachodzie Irlandii.

Pogodę mamy piękną już od Św. Patryka, dziś było chyba z 15 stopni, miejscami może trochę więcej. Niebo błękitne, białe obłoczki i umiarkowany wiaterek. Jednym słowem, żal zostać w domu. Szybkie pakowanie, dzieciaki zabezpieczone na drogę w urządzenia "uspokajające":


...zatem ruszamy.

Niedzielny ranek jest raczej spokojny na autostradach i trasę 120km przebyliśmy szybciutko.






Artur wynalazł wczoraj atrakcję dla dzieciaków - labirynt w maluteńkim miasteczku(na stronie irlandzkiej określonym nawet mianem wsi) Mountshannon, położonym nad jednym z największych jezior w Irlandii - Lough Derg. Położone jest na rzece Shannon, ma długość około 39km i szerokość 1-13km.
Zanim tam jednak dotarliśmy, zatrzymaliśmy się w miasteczku Ballina, położonym w hrabstwie Tipperary, nad brzegiem rzeki Shannon. Na drugim jej brzegu leży miasteczko Killaloe i ono już znajduje się w hrabstwie Clare. Oba miasteczka bardzo często opisywane są jako jedna atrakcja turystyczna: Ballina/Killaloe.

Na brzegu rzeki jest mini przystań - jedna z wielu zresztą.


Z parkingu powędrowaliśmy wąskimi uliczkami nad wodę:



...i zeszliśmy na pomost:



Dzieciaki były zachwycone, a Artur zastanawiał się, co zrobimy, jak któreś wpadnie tutaj do wody i się wykąpie? Wszak ubrań na zmianę nie wzięliśmy. Na szczęście nic takiego się nie stało.



Spacerując pomostem mieliśmy okazję podziwiać architekturę na drugim brzegu:


Oba miasta są wizytówką turystyczną Irlandii, wszak w Killaloe urodził się w 941r  Brian Boru - jeden z królów Irlandii i on uczynił je(za czasów swojego panowanie) stolicą Irlandii.


Niebagatelną sprawą jest również usytuowanie lotniska Shannon, niecałe 40km od obu miast. 

Killaloe i Ballina "spięte" są mostem, którym można przejechać na drugi brzeg rzeki. Most ten, jak mówią, nie tylko łączy brzegi i miasta, łączy też dwa hrabstwa: Tipperary i Clare. I to nim właśnie pojechaliśmy w dalszą podróż, po wcześniejszym pikniku i spędzeniu czasu na okolicznym placu zabaw.



Widok z drugiego brzegu Shannon:



Nad brzegiem usytuowane są wspaniałe domy, wielkie, z własnymi, małymi przystaniami:


Lokalne puby też mają dojście do wody i popołudniami zapełniają się tłumami ludzi. Teraz, w końcówce marca, jest jeszcze spokój, ale i tak już można wyczuć początki sezonu:



Przy dzisiejszej pięknej pogodzie na drogach spotykaliśmy samochody ciągnące łodzie, na brzegu gorączkowo kręcili się ludzie, a na jeziorze i rzece ścigały się skutery i motorówki.




Tymczasem my skierowaliśmy się do Mountshannon; po drodze zatrzymaliśmy się tylko na chwilę nad brzegiem jeziora:



Panowałą taka cisza i spokój, że żal było wsiadać do auta... ale przecież gdzieś tam, całkiem niedaleko, na odkrycie czekał labirynt.



O labiryncie i szaleństwach na placu zabaw, napiszę w kolejnym poście.

7 komentarzy:

  1. A nam złośliwie w weekendy psuje się pogoda, a chętnie też bym sobie jakąś wycieczkę zafundowała...
    Uwielbiam te irlandzkie krajobrazy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak mieliśmy, kiedy tylko Artur miał wolne, psułą się pogoda, a kiedy szedł do pracy - świeciło słońce.

      Usuń
  2. Dziękuję za piękne zdjęcia wody! *^o^* (I reszty pięknych okoliczności przyrody, u nas też słoneczko ale jeszcze zimno, brrr....)
    Zastanawiam się, co się dzieciom dawało na podróż samochodem, jak nie było jeszcze smartfonów i tabletów?... Książki? Kostkę Rubika? *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie pamiętam, żeby mi rodzice coś dawali. ale też mieli pierwszy samochód, kiedy miałam 11 lat lub coś koło tego. moje rodzeństwo... nie pamiętam.
      Moje dzieciaki mają jakieś tam elektroniczne zabawki, ale jak się wyłądują... to koniec. wtedy pozostają im gry i zabawy słowne, widoki i słowne zabawy z nami. ale przyznaję, że część podróży grają. wtedy my mamy trochę spokoju :)

      Usuń
    2. Ja patrzyłam za okno i podziwiałam widoki albo czytałam książki. *^v^* Też przyszły mi do głowy jakieś zgadywanki, piosenki, interakcja z rodzicami.

      Usuń
  3. Zawsze przyjemnie "podróżuje" mi się z Wami, dzięki Twoim fotorelacjom - dziękuje za nie. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapraszam na następne wpisy, pewnie będzie ich troszkę

      Usuń