środa, 4 lutego 2015

WDiC



...czyli Wspólne Dzierganie i Czytanie z Maknetą.




Projekt z tamtego tygodnia zakończony, ale tylko dlatego, że dziergałam nie chustę na ramiona, ale raczej coś do otulenia szyi. Zdjęcia wkrótce.
Zaczęłam kolejną chustę/chustkę pod szyję, ponieważ wpadły mi w ręce dwa, od dawna leżące, motki takiej śmiesznej włóczki. Nie miałam pojęcia co z niej zrobić, do niczego się nie nadawały, a stałam się posiadaczką owych dóbr za sprawą przypadku. Ktoś mi kiedyś dołożyła kilka motków do moich zakupów, bo wiedział, że je jakoś wykorzystam. W końcu nadeszła ta chwila.
Ponieważ kłębuszki były raczej małe, a szydełko spore, to i praca prawie na ukończeniu, a na drutach narzucone oczka na czapkę. Wzór patentowy, więc czuję, że szybko to cudo nie powstanie.





Zapomniałam poprzednim razem napisać (i zrobić zdjęcie również, stąd zapożyczone z netu), że oprócz "Snow child" czytałam również "The house at Riverton" Kate Morton. Z jej książkami to już tak jest, że początek rozwija się powoli, ciągłe retrospekcje, nowe postaci... przy pierwszej książce denerwowało mnie to strasznie i gotowa byłam ją porzucić. Jednak, jak zawsze, dałam jej jeszcze jedną szansę: jeden, może dwa rozdziały więcej, i nagle połknęłam haczyk. Książki nie mogłam już odłożyć, tym bardziej, że ponaglał termin w bibliotece. 
"House..." opowiada historię pokojówki z wielkiego domu. W zasadzie opowiada ona sama, wracając pamięcią do lat młodości, do ludzi, któych tam spotkała, do tajemnicy, o której wie teraz już tylko ona... sekret nie ciąży jej tak bardzo, ale wraca do niego za sprawą jednego wydarzenia: ktoś chce nakręcić film o domu, w którym pracowała, o jego właścicielach i o tym, co stało się tam pewnego wieczoru, na przyjęciu... a co się stało, to wie już tylko ona - jedyna żyjąca osoba. 


"Snow child" jest opowieścią o kobiecie, w zasadzie o małżeństwie, które ucieka na Alaskę w poszukiwaniu nowego startu. Początki XX wieku(no nie takie wczesne początki, bo już lata 20-te) na Alasce to walka o przetrwanie, szczególnie zimą; to pustka, a więc świetne miejsce do ucieczki przed ludźmi, ale niekoniecznie przed samym sobą. Tam, w głuszy, pozostajesz sam ze swoimi myślami. A co, jeśli one cię prześladują? Czy kruchy lód na rzece da ci możliwość "ucieczki" przed światem? ucieczki w śmierć?  




22 komentarze:

  1. Pięknie opisałaś Dziecko Śniegu, ten początek bardzo wrył mi się w pamięć, szczególnie scena na lodzie. Dom w Riverton też kiedyś czytałam, ale za Chiny nie pamiętam o czym było, w każdym razie mam bardzo podobne odczucia co do książek K. Morton , trzeba dać trochę czasu na rozwinięcie się akcji, jednak jak się przebrnie przez początek, to treść nigdy mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ten początek u K.Morton jest ciężkawy, ale za to jaka uczta później.


      Usuń
  2. Zachwycam się Alaską od zawsze, więc ta książka pewnie by mi się spodobała :) Ciekawa jestem gotowej czapki :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, z gotową czapką to nie tak szybko będzie. ale na pewno ją pokażę

      Usuń
  3. Czytałam 2 książki Kate Morton i rozwijały się powoli, ale bardzo podobały mi się historie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są ciekawie skonstruowane i niemalże do końca trzymają w niepewności

      Usuń
  4. Ta ucieczka na Alaskę mnie zaintrygowała, od razu sprawdziłam w swojej bibliotece, niestety brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będzie? u nas też ciężko było ją kupić

      Usuń
  5. książek nie czytałąm ,ale zapowiadają sie ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę poszukać książek w bibliotece, bo opisy zachęcają

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dziecko śniegu" jest w mojej bibliotece, może następnym razem wypożyczę! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to u Ciebie jest; ciekawe, czy spodobałaby Ci się?

      Usuń
  8. "Dom w Riverton" czytałam i bardzo mi się podobał. "Dziecko śniegu" nie czytałam, ale kolejny interesujący wpis bardzo mnie zachęcił do jej przeczytania:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory wszystkie 4 książki K. Morton przeczytałam z przyjemnością.

      Usuń
  9. Delikatne i kolorowe dzieło. Ładne.

    OdpowiedzUsuń
  10. O "Dziecku śniegu" już u kogoś czytałam, zaintrygowało mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja polowałąm na tę książkę od prawie roku

      Usuń