piątek, 13 lutego 2015

Podsumowanie szkolnego półrocza



W szkole irlandzkiej odbyła się wywiadówka. Dziewczyny były trochę zdenerwowane jak im poszło, choć tak naprawdę nie miały czym się przejmować . Pracuję z nimi na codzień, więc wiem, jak sobie radzą.

Na pierwszy ogień poszła Monika. Izabela zajęłą się zwiedzaniem klasy, kiedy ja rozmawiałąm o postępach Moniki. 
Jedyna rzecz, nad którą musi popracować, to płynne czytanie. Będzie dostawała trudne książeczki i ma z nami czytać. Wszystko, co zbyt łatwe nudzi Monikę bardzo szybko. Podobnie, jak tłumaczony materiał: załapie, zrozumie i dalej już się nudzi(wtedy zaczyna gadać i przeszkadzać). Matematyka jest jej najmocniejszą stroną - tu osiągnęła 96% punktów na podsumowaniu półrocza. Generalnie jednak ze wszystkich przedmiotów jest błyskotliwa, bo wszędzie zebrałą powyżej 90%. Jedyny problem to to, że nie bierze udziału w lekcji. I bynajmniej nie dlatego, że nie zna odpowiedzi na pytania. Czy to historia, czy angielski, czy irlandzki, Monika się nie zgłasza; zapytana odpowiada i to odpowiada dobrze. 
Lubi trochę bałąganić, kiedy już zrobi wszystko, lubi gadać non-stop, tyle, że nie na temat:)

Gosia w czwartej klasie to już inny poziom oczywiście. Zapytałam o matemetykę, bo wydawała mi się słabsza z tego przedmiotu, ale okazuje się, że nauczycielka tak nie uważa. Bardzo dobrze napisała testy, radzi sobie doskonale i wkłada dużo serca w pracę, co widać. Pięknie pisze, nie ma problemów z językami. I tylko znowu kłania się czytanie(co mnie zaskoczyło!). Musi czytać nam na głos i ze zrozumieniem. 
Podobno jest to wielkim problemem dzieciaków. Przeczytają opowiadanie i przy odpowiedziach na pytania zaczyna się problem: tego nie było, nie wiedzą, itp. Tak właśnie jest też z Małgosią i ma się uczyć czytając nam na głos i dyskutując o tekście i trudnych wyrazach. Jak się okazuje, pochłanianie ton książek wzrokowo czytanych, to zupełnie co innego.
Oczywiście wspommniałam o problemie wspólnych projektów. Przedstawiłam sytuację i tak, jak myślałam, nauczycielka nie miała pojęcia, że tak to wygląda. Powiedziała, że będzie zamienić osoby robiące wspólnie projekty, bo nie może ktoś czerpać benefitów z pracy innych.


Podsumowując: szłam z duszą na ramieniu do Moniki, a okazało się, że nie jest źle; jest nawet bardzo dobrze. Nad czytaniem popracujemy, bo wiem, że pierwsza klasa jest dla niej trudna ze względu na czytanie w dwóch językach. To w tym roku zaczęła szkołę polską i czyta po polsku. Czasem miesza dźwięki, myli wymowę, ale wszystko jest do zrobienia. Podobnie było z Małgosią, kiedy była w jej wieku.

A z zupełnie innej beczki:

Wczorajszy Tlusty Czwartek uczciliśmy dwoma rodzajami pączków. 




Pokazuję w zbliżeniu tylko malutkie:



Są to pączuszki błyskawiczne z tej strony. Przepis już dawno wypróbowany. 

Ponieważ spodziewałam się kilku koleżanek, które zazwyczaj "wpadają" po południu na zabawę, wolałam nie bazować tylko na pączkach drożdżowych, które zniknęłyby w tempie ekspresowym. Zrobiłam dodatkowo malutkie i też zostało ich tylko garstka na wieczór, dla Artura. 
W faworki się nie bawiłam, bo w przypadku dużej rodziny to gra nie warta świeczki. Jeszcze kiedy wszyscy są w domu i pomagają, to co innego, ale sama... Nawet termomiks mnie do tego nie przekonał wszak nie pomógłby mi w przewijaniu i smażeniu:) 3 godziny pracy i 5 minut jedzenia, to stanowczo zły bilans.


12 komentarzy:

  1. Paczusie pychotka. Moi synowie maja to samo odrabiaja lekcje, w miare sobie radza, ale nie biora udzialu w lekcji. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i z tym właśnie problemem nauczycielka wyszła do mnie.

      Usuń
  2. same superlatywy, córki na medal a "kreple" tyż,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze trochę popracować musimy, ale przyznaję, że jest dobrze. Kreple to pączki?

      Usuń
  3. Polecam stare, nudne i podstawowe zadawanie pytań do tekstu. Pozwala ustalić o co w tym chodzi. Pan Mąż, analityk i już profesor, mówi, ze to najważniejsza umiejętność wyniesiona ze szkoły, jako nauczycielka nauczania początkowego potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właśnie takie zestawy pytań do tekstu mają, może za mało dokładne, bo na dwie strony tekstu tylko 6 pytań? i dzieci, w tym moja Młoda, czytają, a potem problem z odpowiedzią. ale będziemy ćwiczyć, będziemy. dzięki za podpowiedź.

      Usuń
  4. Gratuluję wyników! Faktycznie czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka, pamiętam to z własnych doświadczeń - moja córka też miała ten problem, choć przecież miała łatwiej niż Twoje, bo uczyła się tylko w jednym języku. Ale ćwiczenia zawsze dają efekty. Gdy dziecko dojdzie do takiej wprawy, że będzie czytało automatycznie, to przestanie myśleć o tym, że czyta i wtedy dużo lepiej zacznie rozumieć treść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie mam nadzieję, że ćwiczenia przyniosą efekty; co tam, mam nadzieję, przecież wiem, bo już kiedyś przerabialiśmy różne niedociągnięcia.

      Usuń
  5. Pączki z serka są świetne, dawno nie robiłam. A znasz placuszki z serka?
    Gratuluję zdolnych cór!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też czytam japońskie czytanki i odpowiadam na pytania pod tekstem, oj, trzeba się namęczyć, żeby zrozumieć tekst w języku mniej lub bardziej obcym, i to zrozumieć jego sens, bo nie zawsze odpowiedzi są oczywiste. Ale gratuluję wyników dziewczyn, pięknie im idzie w szkole! *^v^*
    Pączków nigdy nie robiłam, chyba czas spróbować, co roku tylko faworki i faworki. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, mam nadzieję, że tak będzie w kolejnych latach.
      Ja kocham faworki, ale zwyczajnie nie chce mi się robić az tyle; jak najbardziej powinnas spróbowac zrobić pączki, wychodzą o niebo lepsze od kupowanych i znikaja już podczas smażenia



      Usuń