piątek, 9 stycznia 2015

Powrót do rzeczywistości





...był trudny. Dwa tygodnie laby, nawet jeśli nie całkowitej(wszak przygotowania do świąt szły pełną parą), to wciąż... bez rannego wstawania, bez patrzenia na zegar i sprawdzania, czy już czas jechać po dziecko/dzieci.

Poniedziałek był najgorszy. 7 rano dźwięk budzika, dziewczyny rozmarudzone, na dworze czarna noc... kubek kako poprawił moim pannom nastrój, ja zaaplikowałam sobie herbatę i jakoś wszystko ruszyło. Tym bardziej, że zaraz z początku tygodnia trzeba było się sprężyć i zaliczyć od razu popołudniową szkołę polską dzieciaków.

Monika od samego początku zabrała się w szkole za pracę. Już we wtorek zaliczyła dwie listy słów, a do końca tygodnia, czyli do dzisiaj, zaliczyła w sumie 4 strony(na 11 stron, w tej chwili ma już 9).

Gosia do nauki podeszła spokojnie, choć nie obyło się bez łez podczas tłumaczenia matematyki(czego nie rozumiesz? tego i tego. wyjaśniam... i pytam: rozumiesz? nie. ale czego tutaj nie rozumiesz?! płacz. jesteś najgorszą matką na świecie!!!) Było też i lepiej, kiedy matematyka dotarła w końcu do mózgu, który ją przetrawił i przełożył na liczby(kocham cię mamo). Do tego projekt pt. Włochy i znowu robiony w grupach, i ponownie Małgosia jest w parze z koleżanką, która nie robi nic!!! Wkurza mnie to.

Izabela przez cały tydzień, na odchodne, życzyła Sheili(nauczycielce) szczęśliwego nowego roku. Dzisiaj to samo:
-pożegnanie z koleżankami,
-pożegnanie z wychowawczynią i nieśmiertelne: happy new year!

na to Sheila: Iza naprawdę chce żebym miała dobry rok, już od tygodnia składa mi takie życzenia!


W tym tygodniu z mojego domu zniknęły ozdoby. W poniedziałek i wtorek byłam zajęta szkołą polską, ale w środę zdjęłam już dekoracje z okna i je umyłam(zmywanie śniegu było mało przyjemne; dopiero woda z octem i sodą dokonała cudu), odplątałam metry girland ze schodów, z żyrandoli, a kolejnego dnia Gosia zdjęła zabawki z choinki. Strasznie się przejęła tym, że stłukła jedną bombkę, choć tłumaczyłam, że nie ma powodu. Z drugiej strony była zadowolona i dumna, że powierzyłam jej to zadanie.
Dziś choinka i pudłą z dekoracjami już na strychu(tutaj dzielnie pomagałą Monika), dom pusty, ogołocony z tego szczególnego blasku, a za oknem, żeby nam się nie nudziło, mały huragan.

Zaczęłam dzierganie. Mam już jedne skarpety dla Artura - zrobienie ich powinno się liczyć jak zrobienie dwóch par! i jedną skarpetkę dla siebie.


Ta brązowo-jakaś wełna jest fantastyczna. Ma na pewno dodatek akrylu, ale niewielki. Zakupiłam jej cały kilogram w SH, bo ktoś zaczął dziergać sweter, a potem oddał wszystko. Ja dostałam książkę ze wzorami i włóczkę za całe 2 euro!!! W domu musiałam co prawda spruć rękawy, i wyprostować nici, ale poszło gładko. Teraz zastanawiam się, co z takiej ilości zrobić.
Mąż skarpetki sobie chwali, ale tyle włóczki przerodrutować na skarpety? Siebie w tym nie widzę, a na jakikolwiek sweter dla Artura to za mało. Z drugiej strony to naprawdę dobra włóczka...

Moje skarpetki powstają z kolejnej mieszanki wełny i akrylu(też z SH, tym razem cała walizka różnych końcówek). Stan z ranka:


 
Jutro zaczynam drugą do pary.

Jeszcze chwilkę wspomnień z przerwy świątecznej.

Dziewczyny zrobiły maski karnawałowe:



Paradowały w nich po domu, inscenizując różne różności:




W sylwestra było lakierowanie włosów na srebrno...



...i złoto


...a na stole królowała polska oranżada i niby szampan:



Wszystko to minęło i u nas już nadszedł czas prac ogrodowych. Powoli trzeba zaczynać przycinanie, zruszanie ziemi...

Powojniki już ruszają, trzeba zdecydowanie przyciąć niektóre z nich. Do tego róże i byliny z zeszłego roku



I oczywiście zaczyna się kolejny problem... ślimaki, które zżerają wszystko! Ponieważ temperatury są przyjazne(dziś wiatr znad Atlantyku przyniósł łagodne powietrze) całe stada wyruszają na żer, a ponieważ tego jedzenia jest mało, każdy pąk może zniknąć w ciągu kilku godzin. Muszę pokruszyć skorupki jajek i wysypać wkoło hiacyntów, krokusów i pierwiosnków.



Sezon walki ze ślimakami uważam za rozpoczęty!

11 komentarzy:

  1. u mnie tez nie bylo lekko caly tydzien trwalo przyzwyczajanie sie do rannego wstawania..
    Fajne skarpety... tez musze sobie wydziergac :-)
    pozdrawiam -
    - Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję, że ten tydzień będzie już lepszy... no i żyję nadzieją na coraz dłuższe dni!

    OdpowiedzUsuń
  3. My też się trochę rozleniwiliśmy przez tę przerwę świąteczną ;-). A tu już za tydzień znowu ferie! Maski fantastyczne, moja córka też sobie zrobiła. Aż trudno uwierzyć jak u Was już wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiosennie to może za dużo powiedziane, ale niektóre prace już trzeba zaczynać

      Usuń
  4. ło matko, gdzie to mieszkasz, już ślimaki, takie wybujałe roślinki,zruszanie ziemi? u nas dzisiaj akurat 12 st+ było ale trzy dni temu było - 17 ,ale anomalia.Od poniedziałku znowu ma być minus. Wystrój u mnie jeszcze BN, może jakieś stroiki zlikwiduję ale choinka stoi do 2 lutego ,jak u mamy i w kościele.Skarpety super a od nadmiaru włóczki niech głowa Cie nie boli.Z brązowej możesz mężowi zrobić kamizelkę lub czapkę i szali.pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas jest trochę ąłgodniej i sezon wcześniej rusza, podobnie, jak wcześniej się kończy, niestety

      Usuń
  5. Fajnie tam u Was:) A skarpety świetne, choć nie mam pojęcia jak dziergasz na tej żyłce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, zajrzyj do Intensywnie kreatywnej, u niej jest instruktaż. najprostszy na świecie.

      Usuń
  6. Aniu mam prośbę, może masz link w j.polskich o tych skarpetach na tej żyłce, nęci mnie to juz od dawna, tam musi byc jakiś trik czy myk , zaczęłam robić skarpety na żyłce ale brzydko sam ściągazcz wychpdził, przeszłam na 5 drutów, przeszukałam ale znajduję na dwóch żyłkach i 2 szt naraz ,to za trudne.Od palców też boję sie zaczynać,jestem z niekumatych ale wciąż się uczę.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powroty zawsze są niełatwe, ale macie to już za sobą i wyraźnie widać, że był to dobry start. Muszę i ja rozejrzeć się w sh za włóczką, skoro takie fantastyczne łupy można tam zdobyć:-)
    Jeśli skorupki z jajek pomagają na ślimaki, to i ja spróbuję, bo u nas też plaga, choć jeszcze nie teraz, bo u nas wciąż jednak zima i temperatury są bardzo nieprzyjemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomagają też igiełki świerka, polega to na tym, że stanowią barierę nie do przebycia dla miękkiego ciałą ślimaka. podobnie drobno pokruszone skorupki. z tym ze jedno i drugie trzeba odnawiać co jakiś czas.

      Usuń