sobota, 24 stycznia 2015

Park w Emo po bardzo długiej przerwie



W pewnej chwili przestaliśmy odwiedzać Emo, bo dziewczyny czuły przesyt. Na każdą wzmiankę o tym parku, krzyczały zgodnym chórem: nie!

Disiaj, mimo że pogoda była słoneczna, zimno przenikało niemalże do szpiku kości. Zdecydowałyśmy się jednak wybrać na spacer. Chciałąm, żeby trochę rozruszały kości, i przewietrzyły mózgi. Dzieciaki były nawet zadowolone; patrzyły na te same miejsca jakby nowymi oczami. Wszystko je znowu cieszyło.

Ponieważ rodzina trochę narzeka, że dawno nie widziała aktualnych zdjęć naszych pociech, ten wpis będzie głównie z nimi.

Oczywiście każde zdjęcie to wygłupy.



...i pozowanie na milion sposobów. Najstarsza wchodzi właśnie w wiek, kiedy wstydzi się samej siebie, nie potrafi już naturalnie stanąć, jeśli tylko wie, że patrzę na nią przez szkło obiektywu.



Monika, choć początkowo otulała się troszkę swoim kożuszkiem, po chwili stwierdziła, że gotuje się z gorąca. Był moment, kiedy wręcz chciałą zdjąć wierzchnie okrycie.



Izabelka kocha ciepełko i w okresie zimowo-wiosennym nie wychodzi z domu bez czapki i szalika. Sama, z własnej woli, naciąga najcieplejsze okrycia głowy. W tym roku jest to jej ulubiona czapka, którą nazwała toffi:



Oczywiście wszystko, co na trawnikach i wkoło drzew, dzieciaki musiały obejrzeć, dotknąć... i tylko dlatego, że kategorycznie odmówiłam noszenia szyszek i omszonych patyków  w swojej torbie, dzisiaj samochód nie został zaśmiecony toną zieleniny i drewna.



Kurtki i rękawiczki ucierpiały nieco od pocierania omszonych drzew. Wszystko nabrało irlandzkiego zielonego koloru.




Słońce nam przyświecało podczas całego spaceru i trochę "ocieplało" klimaty.




Pod Cyprysem olbrzymim nie mogło zabraknąć zdjęcia. Z roku na rok, w naszej kronice rodzinnej pojawia się conajmniej jedno zdjęcie na jego tle. Przyciąga nie tylko moje dzieci. Chyba wszyscy, którzy nas odwiedzili, mają też podobne zdjęcia.



I oczywiście sekwoje, metasekwoje i wszystkie inne olbrzymy, wkoło których trzeba koniecznie pobiegać!



W końcu idziemy w stronę jeziora...



Już z daleka widać falowanie trzcin, które o tej porze roku przyjemnie szeleszczą. W zasadzie wydawać by się mogło, że przed nami wyłania się jakaś preria...


...która z czasem przeobraża się w jezioro. Ptactwa wodnego całe mnóstwo.



Krajobraż jeszcze typowo zimowy, ale kaczki już wiosennie rozbrykane.



Czapla, ze stoickim spokojem, przyjmuje dźwięki rozmów ludzi. W tamtym roku widziałam dwie w Emo. Mają gnaizdo w jednym z ukrytych zakątków, dostępnym tylko z góry.



Udało mi się w końcu obfocić kurkę wodną. Zwykle uciekają szybciutko i są oddalone od aparatu, który nie nadąża z ostrością. Dziś się udało!



Może dlatego, że cała jezioro było pokryte lodem? Kurka nie przemieszczała się tak szybko, a raczej tuptała sobie w miejscu.

Dziewczyny podziwiały lód - nieczęste zjawisko, a dwójka nastolatków z niemniejszą ciekawością i zaangażowaniem, próbowałą rozbić jego taflę. Nie wiem czy ostatecznie udało im się wpaść do wody, czy nie, bo nie miałam czasu na dalsze obserwacje.



W międzyczsie zrobiłam kilka zdjęć moim "maluchom".
Iza oparła się o drewnianą poręcz i w skupieniu obserwowałą ptaki.



Monika już zwietrzyła moje zamiary i strzelała głupie miny jedna po drugiej



Gosię uchwyciłam z zaskoczenia:



I  w końcu nadszedł czas na powrót:





Park, choć wciąż w szacie raczej zimowej, wygląda pięknie.



Wszystkie miejsca niemalże wołąją: przyjdź wiosną, będzie jeszcze ładniej!





Na koniec dzieci nawet nie narzekały na zmarznięte ręce. Szły pełne energii, wesołe...


...a to była zaledwie godzinka spaceru.


Kolejny wpis z Emo będzie o drzewach i również mocno fotograficzny.

10 komentarzy:

  1. O Emo :) Ja również przygotowuję się do zrobienia wpisu na jego temat - bo w 2014 roku dotarłam do niego po raz drugi - ale póki co kiepsko mi idzie.

    PS Zawsze jestem pod wrażeniem Twojej znajomości drzew, kwiatów i krzewów :) Szastasz tymi nazwami jak jakaś botaniczka ;) [wiem, wiem, masz odpowiednie wykształcenie] Zazdroszczę wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisz koniecznie, bo ciekawa jestem Twojego spojrzenia na to miejsce, które znam, jak własną kieszeń.

      Usuń
  2. Tam już wiosna, miejscami trawniki takie soczyste,zielone,cudowna wycieczka,masz juz panienki.Dziękuję za porady,Hibiscus jest na dworze,sam się wysiewa,chyba sa tam 3 lub cztery kolory,muszę o ten powojnik spytać pannę od syna,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby wiosna, niby nie... ale prawda jest taka, że do kalendarzowej, zostało nam kilka dni!

      Usuń
  3. Ależ Gosia się wyciągnęła! I coraz bardziej podobna do Ciebie:) Urocze te Twoje dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rośnie, rośnie! aż mi dech zapiera. a jeszcze bardziej od jej zachowań! zmeinia się bardzo.

      Usuń
  4. dzieki, ten hibiscus to Syryjski a powojnik taki jak u Ciebie w ogrodzie,fioletowy,
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzy fajne dziewczyny w fajnym parku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To już prawdziwa wiosna! U nas mrozek i sypie śnieg. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak powinno być! u Was śnieg ,a u nas już czas na wiosnę. kalendarzowa jest tu liczona od lutego.

      Usuń