poniedziałek, 26 stycznia 2015




Na początek tygodnia coś z mojego ogródka.

Najpierw tego w domu:



Zakwitła na parapecie: Szachownica kostkowata - Fritillaria meleagris, którą z czasem przeniosę do ogrodu. Póki co, cieszy oczy pierwszym kwiatem.


Pod naszym płotem już bieleją pąki przebiśniegów. Z każdym dniem są większe i większe.


...a hiacynty też nieśmiało wychylają pąki, które są niedostępne dla ślimaków za względu na pokruszone skorupki jajek.


Zanim wysypałam skorupkami, ślimaki zdążyły ponadgryzać wyłaniające się liście. Teraz rośliny są bezpieczne.

4 komentarze:

  1. oko zawiesić na cudnych kwiatuszkach,ale u nas śnieg,jak dla mnie to powoli nowość,wnuk bardzo zadowolony ,wczoraj z pagórków zjeżdżał a z rodzicami śnieżkami się obrzucał.Pod moim blokiem kilka bałwanów powstało a młodzież wieczorem kulkami się obrzucała,fajne to , moje dzieciństwo a teraz rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje dzieciństwo to też biel, skrzypiąca pod nogami i klejąca się do ubrań, to mróz i zimno, ale i niepowtarzalne piękno, którego tutaj, na Wyspie nie mam.

      Usuń
  2. Ta szachownica jest przepiękna! Nie miałam pojęcia, że istnieje taki kwiat, jak malowany ludzką ręką! *^O^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szachownice są urokliwe, sama nie wiem dlaczego nie miałam jej do tej pory w ogrodzie.

      Usuń