środa, 5 listopada 2014

Pierwsza truskaweczka w tym roku



...czyli czapeczka dla Izabelki.





W poprzednich latach robiłam już takie, z tym, ze w innych zestawach kolorystycznych.



Teraz wybrałam czerwień, żeby rozjaśnić zimowe dni. Rozmiarowo wstrzeliłam się idealnie, czego nie byłam pewna do konca.



Nawet listki wyszły ładnie.




A sama czapeczka ładnie wywija się na brzegach. Jedyne, czego żałuję, to tego, ze nie zrobiłam trochę większego wywijaska. Gdybym troche dłużej pociągnęła dzierganie na małych drutach, brzeg wywijałby się jeszcze troszkę bardziej.



Zadowala mnie za to głębokośc czapki. Na nasze wczesne zimy akurat.

6 komentarzy:

  1. Pasuje na Izabelkę idealnie, ślicznie w niej wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna czapeczka, moje dziecię też by się ucieszyło z takiej czapeczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna czapeczka :-) Bardzo mi się podoba :-) Pięknie w niej wygląda Twoja córcia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. super wyszła, czyli powrót do dziergania,

    OdpowiedzUsuń
  5. Czapka oczywiście bardzo fajna, ale muszę przyznać, że moją uwagę kradł mistrz drugiego planu, czyli w tym wypadku książki :)

    PS. Niedługo opublikuje posta, w którym wytypuję Cię do pewnej zabawy :) Będzie mi miło, jeśli weźmiesz w niej udział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie widziałam takiej wesołej, slicznej czapeczki, oczywiscie modelka tez ładniutka !

    OdpowiedzUsuń