czwartek, 20 listopada 2014

Ostatki z ogródka



Połowa listopada minęła, jeszcze coś się tli w ogrodzie, ale już niewiele, naprawdę niewiele. Przeważa zieleń.

Powojnik montana przed domem objął w posiadanie całą kratkę i zaczyną podczepiać się pod daszek. Niektóre gałązki malowniczo zwieszają się tuż nad drzwiami, co denerwuje mojego małżonka. Jeszcze trochę i za rok będzie trzeba przedzierać się z maczetą, komentuje.



W kąciku ogrodu przysiadły sobie cicho pietruszka z ostróżką i do spółki z lawendą zarastają tę przestrzeń.




Wzdłuż płotu pierwiosnki kwitną drugi raz w tym sezonie:



Do zdjęcia uprzątnęłam nawet ziemię wkoło roślin, ale trawnika już nie kosiłam. Na razie bujają sobie na nim chwasty.




Po ilości pąków widzę, że to początek prawdziwej fali kwiatów:







Prawdziwą niespodziankę zrobił mi fiołek, którego przesadziłam pod koniec sierpnia. Zakwitł:





Starzec i fuksja dzielnie walczą z pogodą: wiatrem i zimnem, ale po fuksjach już widać, że to końcówka. Kilka kwiatów, ot to wszystko.





Ostatnie dalie, nieco wyblaknięte:




Na płocie zasiadł bluszcz  i obecnie usiany jest granatowymi jagodami:




I w końcu róże....



ostatni rzut kwiatów...



Na tle czarnego płotu biel prawie świeci...




Osadzające się krople deszczu czy rosy dodają im uroku...



W tym roku to chyba już koniec ogrodowych wieści. Niedługo zacznie się tylko zimno i szaroburozieloność.

1 komentarz:

  1. to prawie jak wiosna,ślicznie kolorowo a ta zieleń taka soczysta, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń