środa, 25 czerwca 2014

Szaleństwo zieleni



My tak sobie na wakacjach odpoczywaliśmy, a tymczasem cała roślinność pracowała i zwiększała swą objętość. Na szczęście sąsiad z prawdziwym zaangażowaniem podlewał wszystkie pojemniki i pojemniczki i dzięki temu rośliny przetrwały moja nieobecność. Minęło mnie tylko kwitnienie ostróżek, które miały naprawdę wypasione kwiaty. Niestety, ktoś je złamał... Trudno.

Front domu i moje dwa powojniki - jeden górski - ten jeszcze bez kwiatów i drugi - wielkokwiatowy, obecnie w pełni kwitnienia.


Powojnik górski bardzo się rozrósł, pędy wręcz zasłaniały część drzwi; zaraz po powrocie umocowałam je na kracie. Drugi powojnik nie został dobrze opleciony podczas mojej nieobecności i zamiast na kracie, wyłożył się na płot. Tam z kolei poplątał się z groszkiem pachnącym i tak sobie koegzystują w tym roku.




Powojnik czaruje kwiatami, a groszek zapachem. Poczułam go już w noc naszego powrotu i dzięki niemu, zamiast do łóżka, wróciłam do ogrodu i oglądałam rośliny.




W donicach i skrzynkach rozrosły się lobelie i pelargonie. Wymagają codziennego podlewania, ale wysiłek jest "opłacony" ich przelewająca się wprost zielenią i kwiatami. A to dopiero początek ich kwitnienia!



Zakwitła nam biała róża. Kolejna, zamiast różowej wyszła kremowa, ale też jest ładna, a trzecia jeszcze nie kwitnie. Różom udało się jakoś przetrwać atak mszyc.



Ogród tylny też buja. Powojnik górski będę musiała trochę przyciąć, bo za bardzo mi się rozrasta(to ten pierwszy od prawej). W samym rogu, do kwitnienia przygotowuje się kolejny - 'polish spirit', który też w tym roku sobie nie żałował i rozrósł sie niemożliwie. Obok niego rosną, ocalone od śmierci, dwa mieszańce wielkokwiatowe, które pewnie w tym roku nie zakwitną. Najważniejsze jednak, żeby się umocniły.



Wśród nasturcji dwa kolejne powojniki, które kupione były za grosze, ale wymagają spokoju i dobrej opieki. Może w przyszłym roku zakwitną? W tym roku już cięłam je na wzmocnienie, więc sa tak niskie, że ich nie widać:) Kratka taka prowizoryczna, bo robiona w dzień wylotu na urlop. Podejrzewam, że jak każda tymczasowość, przetrwa wieki. Nasturcji to oczywiście nie przeszkadza i wspina się po niej bez problemu.



Na tarasie doniczki pełne lobelii i pelargonii. Do tego pąki już wypuszcza agapant.



W jednej z donic króluje Rock Daisy:


W tym roku zakupiłam ją pierwszy raz i nie żałuję. Rozrasta się pięknie, jest świetna jako obramowanie wysokich roślin. Lubi słoneczne miejsca, nie potrzebuje dużo wody.

6 komentarzy:

  1. Jak dobrze mieć sąsiada.... chciałoby się powiedzieć, ale patrząc na piękne roślinki , coś w tym jest.
    Pozdrawiam maria

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze mieć takich uczynnych sąsiadów:) Wszystkie roślinki imponująco się prezentują:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ślicznie i kolorowo na twoim malutkim ogrodzie,roslinki takie zdrowe,soczyste,

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pieknie! U nas nici z ogrodu... Znów się nie udało:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale przecudnie-kwieciscie masz kolo domu!

    Motylek

    OdpowiedzUsuń