środa, 22 stycznia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie





... z Maknetą.

W tym tygodniu nie posunęłam się daleko z czytaniem, bo mój małżonek podbierał cały czas czytnik; Wciąż więc "Czas kukułczych gniazd" na tapecie. Polacy wracający z wygnania na Syberii. Biedni, straszliwie biedni, rozpaczliwie biedni.... wracają do kraju, do wymarzonej, wyśnionej Polski, mając na sobie tylko watowane, zniszczone ubranie i kilka rzeczy w węzełku. Nic poza tym. Ich gospodarstwa zostały na Ukrainie, przejęte przez kołchozy... teraz dostają ziemie na zachodzie, poniemieckie gospodarstwa i tam mają zacząć nowe życie. Małe dzieci, mówiące lepiej po rosyjsku niż po polsku, wciąż próbują doszukiwać się w polskich lasach tajgi, która towarzyszyła im przez tyle lat. Lat ciężkich, głodnych, mroźnych i pełnych strachu, tęsknoty i rozpaczy. Ilu ich przeżyło? Ilu zdołało wrócić? 
Książka, cała trylogia, warta przeczytania. Z tym, że "Syberiadę polską" musiałam czytać małymi fragmentami, zwłaszcza na początku, bo bezmiar okrucieństwa ludzkiego i bólu był nie do zniesienia. 


Na drutach tunika dla Gosi. Czas mnie goni, więc mam nadzieję, że szybko uda mi się skończyć.


Z czterech próbek, które zrobiłam, wybrałam wrzos, wstążkową włóczkę.


24 komentarze:

  1. Bardzo mnie zainteresowala ta ksiazka, ogolnie jest to tematyka, ktora lubie czytac:) Ogladalam film Syberiada polska, czy to oparte na tej ksiazce? Robotka wstazeczkwa, to cos nowego dla mnie, ale zapowada sie slicznie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, film powstał na podstawie książki, ale podobno - sama nie oglądałam, żeby się nie rozczarować - strasznie okrojony i zmieniony w stosunku do lektury. Może teraz się odważę. w każdym razie książke polecam.

      Usuń
  2. ksiązka ciekawie sie zapowiada. jednak nie wiem czy siegne jakoś strasznie przezywam takie ksiazki i potem niestety nie moge jakos dojsc do siebie. .:(
    Tuniczka zapowiada sie interesujaco - kolorek piękny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że cięzko mi się czytało o tych ludzkich dramatach. Stąd tak długo kończyłam pierwszy tom. Też mocno przeżywam takie powieści, historie... i dlatego też filmy tego typu powolutku sobie dawkuję.

      Usuń
  3. bardzo fajnie wygląda ta wstążkowa włóczka, ciekawa jestem efektu końcowego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem strasznie ciekawa jak mi wyjdzie, o ile mi wyjdzie!

      Usuń
  4. Syberiady nie czytałam... Strasznie dołują mnie takie książki... Chociaż swego czasu sporo tego typu pozycji czytałam. Z podobnej tematyki jednak polecam Dzieje rodziny Korzeniowskich. Również bardzo wstrząsające i dające do myślenia.
    A tunika z włóczki wstążeczkowej zapowiada się bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisze sobie na listę; nie mogę co prawda za jednym zamachem dużo przyjąć na klatę, mam oczywiście na myśli czytanie po kolei takich pozycji, ale w przyszłości zapewne się skuszę. Dziękuję za podpowiedź

      Usuń
  5. Ksiązka mnie zaintrgowała - czasem warto coś poważnego przeczytać - łatwiej wtedy docenić to co się ma i innym okiem spojrzec na codzienne problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto i masz ogromna rację, pisząc o innym spojrzeniu na nasze problemy po takiej lekturze. Wszystko bierzemy za pewnik, bo nam się należy... drobne problemy urastają do rangi dramatów, a gdybyśmy byli postawieni w tak trudnych i rozpaczliwych sytuacjach? co by zostało z naszych chceń?

      Usuń
  6. Książka musi być dobra... Ale to pewnie ciężka lektura. Trzeba mieć odpowiedni humor na nią prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno trzeba się nastawić na wiele trudnych scen, mocnych scen, przykrych... ale dawkując sensownie - ja musiałam, pewnie nie każdy tak ma - przebrnęłam przez najtrudniejsze początki. Potem było juz trochę inaczej, spokojniej.

      Usuń
  7. Tunika zapowiada się przeslicznie. Przyznam się, że bardzo lubię takie wrzosowe kolory. Książka mnie zaintrygowała. To na pewno bardzo bolesny wycinek naszej historii. Tyle dramatow ludzkich. Mi się przypomniało takie krotkie opowiadanko, nie wiem skąd, ani jakiego autora: to była opowiesc też o Polakach wysłanych na Syberię (z dziecmi). W czasach carskich. Mąż był chyba jakims powstancem. Wymusił na swojej żonie obietnicę, że po jego smierci wroci z dziecmi do Polski (i wychowa je na Polakow). Tu wyjasniam, ze tylko mąż był skazancem. I rzeczywiscie po jego smierci żona z dziecmi wrociła do Polski. Ale tylko po to by uzyskac od księdza rozgrzeszenie za złamanie obietnicy danej mężowi i by wrocic na Syberię. Tak pokochała tamtejsze bezkresne przestrzenie. Czy to historia prawdziwa czy fikcja nie wiem. Pewnie koniec koncow lepiej by zrobiła wracając, ale to pewnie nasz punkt widzenia. Bo Syberia ma na pewno w sobie cos fascynującego. Pozdrawiam Hardaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie historie były trudne i sa trudne. Teraz ludzie emigrują "za chlebem", lepszym życiem i też powstaja dylematy.
      Moje dzieci już nigdy nie będą związane z Polską tak mocno. Powrót do kraju, pozostawienie przyjaciół, znanych miejsc, byłby dla nich szokiem. Dla mnie byłoby to trudne, bo musiałabym budować życie od nowa, a one? Irlandia jest ich domem, do którego zawsze wracają z ogromną radością i to tutaj oddychają pełną piersią. Ze swej strony dajemy im możliwość poznawania Polski w szkole polskiej, ale to wszystko to wciąż mało, mało.... i tu powstaje pytanie - zadawane nam zresztą przez wiele osób - zamierzacie wracać do Polski? I już teraz nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie. stąd inaczej patrzę na decyzję kobiety z opowiadania.

      Usuń
  8. Też się angażuję i też przeżywam lekturę. Ludzkie historie bywają tak trudne i tak niezwykłe zarazem. Ale dzięki temu dają nam siłę do radzenia sobie z naszymi "zwykłymi" problemami. A łagrowe historie, choć tak przykre, dają mi najwięcej siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie to ujęłaś; ja też lubie włąśnie takie historie. Kiedyś czytałam o niemieckich obozach koncentracyjnych - masakra - a od niedawna o łagrach.

      Usuń
  9. Ja też sobie dawkuje takie historie, odkładam i czekam żeby mi się to co przeczytałam poukładało. Jedynie odkąd mam dzieci nie mogę czytać o krzywdzeniu dzieci i nawet nie próbuję. Z włóczki wstążeczkowej robiłam raz w życiu i bardziej mi się podobało samo robienie niż efekt końcowy:-)) Kolor piękny, Gosia sama wybierała? Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz że ja mam podobnie! odkąd mam dzieci przestałam czytać o oglądac wszystko, co traktuje o krzywdzonych dzieciach. horrory mnie nie bawią, wszelka przemoc... zawsze wyobrażam sobei potem moja rodzinę, moje dzieci.
      Dzierganie z tej włóczki średnio mi się podoba, ciągle zaczepia mi się o druty. Kolor akurat wybierałam ja, ale Gosi się spodobał.

      Usuń
  10. Nigdy nie robiłam z włóczki wstążeczkowej, więc ciekawa jestem efektu końcowego.
    Co do książki, to raczej po nią nie sięgnę. Jakoś nie mogę się przemóc, jeśli chodzi o takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem bardzo ciekawa efektu i mam ogromną nadzieję, że będzie taki, jak oczekuję!

      Usuń
  11. Też tak to czytałam, po kilka stron, gdyż nie dawałam rady psychicznie więcej ... i tak się czasami zastanawiam, dlaczego człowiek narzeka, że mu źle i niefajnie.
    Tunika zapowiada się bardzo ciekawie, kolorek bardzo milutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytanie przerywałam w momwncie, kiedy już nie mogłam znieść więcej, kiedy moja wyobraźnia zaczynała pracować na zbyt wysokich obrotach i kreować wszystkie te straszne obrazy

      Usuń
  12. Odnotowałam sobie "Syberiadę" choć nie wiem, czy będę w stanie to czytać. Próbować będę.
    Zawsze miałam ochotę na zrobienie czegoś z włóczki tasiemkowej, ale jakoś nie po drodze nam było ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze możesz zacząć, spróbować i najwyżej odłożyć. ja podchodziłam do książki naprawdę bardzo ostrożnie i bardzo mocno dawkowałam początki, ale wiem, że nei każdy jest w stanie przejść przez taka lekturę

    Anka

    OdpowiedzUsuń