wtorek, 14 stycznia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

Kolejny tydzień z Maknetą.



Tym razem skupiłam się na wykończeniu bolerka dla Moniki. Książkę z tamtego tygodnia odłożyłam; chyba nie byłam w nastroju. Do samochodu wrzuciłam lekturę młodzieżową, bardzo lekką i jak już zaczęłam, to chcę skończyć. Najpierw jednak zdjęcie:



Zdjęcie robiłam w ogólnym bałaganie na stole, bo dwie młodsze zajęły się malowaniem, a najstarsza odrabiała pracę domową.

Najpierw książka: "City of fallen angels" - czwarta część cyklu The mortal instruments. Powiem tak: jest to takie bardzo lekkie fantasy, młodzieżowe, więc kiedyś tam, w przyszłości, moje córki pewnie dostaną to do czytania, ale dopiero wtedy, kiedy będą nastolatkami. Dobrze było przeczytać i zapoznać się  z treścią. Wszystkie części są miłe  w odbiorze, ale ta już ma zbyt dużo naiwnego romantyzmu - przynajmniej według mnie. Może to kwestia mojego wieku, może nastolatki inaczej to odbierają?
Wiem, że wśród młodzieży jest to bestseller z działu fantasy, został chyba nawet nakręcony film na podstawie pierwszej części "City of bones". Książkę skończę czytać z samej ciekawości, ale nie zagłębiam się w nią zbytnio, niektóre fragmanty zwyczajnie omijam, bo nie mogę ich strawić.


Teraz robótka. Bolerko dla Moniki, które zaczęłam grubo ponad rok temu. Brakowało w nim rękawów, a w zasadzie jednego i wykończenia. Tutaj zaprezentuję jeszcze zbliżenie włóczki:


Jest to bardzo delikatny, mięciutki Kid moher ze srebrną nitką. Monika już tuli się do tego, co zeszyte i póki co obiecuje, że będzie nosiła. Zobaczymy, jak to będzie później. Robię bez jakiegoś wzoru, bo wymyśliłam sobie, jak to ma wyglądać, zmierzyłam dziecko i wyrysowałam wykrój. Muszę przyznać, że najbardziej obawiałam się - jak zwykle - rękawów. Jeden mi wyszedł(głupia byłam, że nie dziergałam dwóch jednocześnie) i nawet wpasował się główką w wydzierganą dziurę. Teraz zaczęłam drugi i mam nadzieję, że szybko skończę tę pracę, bo już mnie irytuje leżąc w koszyku.


14 komentarzy:

  1. O tak, rękawy potrafią dać w kość;) Oby z drugim poszło równie gładko co z pierwszym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miejmy nadzieję, że jakoś to wydziergam i zakończę tę robotkę

      Usuń
  2. Myślałam że tylko ja mam takie odczucia w stosunku do literatury młodzieżowej...
    A co do rękawów to ja robic dawałam radę (choć zwykle odrobinkę się różniły między sobą) ale wszywanie to był punkt krytyczny - i wiele sweterków nigdy nie zostało skończonych z tego powodu. Dlatego nauczylam się robić od góry - najpierw raglany, potem wrabiane od główki a ostatnio wręcz rękawy z główką robione od góry w jednym kawałku z plecami i przodami - zero szycia - polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś tak nie moge przekonac się do tej metody robienia sweterków, może jeszcze przyjdzie i na to czas. Póki co walczę z wszywaniem rękawów, choc metoda bez zszywania kusi mnie, nie powiem.

      Usuń
  3. Ja co prawda nigdy nie wydziergałam ani jednego sweterka (z wyjątkiem tego dla lalki, ale to się nie liczy), a w szyciu zawsze problemem było dla mnie wszywanie rękawow. Choc teoretycznie wykrawa się taki sam kawałek materiału itp, a nie wychodzi (przynajmniej mi) tak samo i dlatego w pewnym momencie się "scwaniłam" zaczęłam szyc tylko letnie sukienki i tylko bez rękawow. Ale krawcowe mają takie modele-stojaki, może na nich łatwiej dopasowac. Pocieszyłas mnie, że Ty też robisz zdjęcia na skrawku porządku, ktory udało Ci się zrobic gdzies na zawalonym stole. To cała ja. ALe przy dzieciach chyba trudno inaczej. Pozdrawiam. Hardaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy dzieciach chyba nie da się inaczej, bo albo masz porządek, albo szczęśliwe dzieci - podobnie, jak z brudzeniem ubrań: albo dziecko jest czyste, albo szczęśliwe.
      rękawy nie na darmo mają opinię tych nieco trudniejszych elementów, gdziekolwiek by nie patrzeć.

      Usuń
  4. Dołączam się do odczuć dotyczących literatury młodzieżowej. Czytam pierwszy tom jakiejś serii np "Igrzyska śmierci". Czyta, a właściwie słucha się fajnie. Natomiast kolejny tom zaczął mnie tak drażnić, że nie dałam rady. To samo było ze "Zmierzchem" (tu przeczytałam dwa tomy). A jeśli chodzi o robótki, to jakiekolwiek wszywanie i zszywanie jest straszne i wydłuża bardzo czas wykonania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi wielotomowymi powieściami, to wydaje mi się, że czasem coś osiągnie sukces i na siłę robi się kolejne części, które już tak szczęśliwie nei kończą; przynajmniej nie wszystkie. Autor ma albo spójną całość od początku, albo potem tworzy coś pod publiczkę. U mnie już jest tak, że jak przeczytam pierwszy tom, to siłą rozpędu pędzę dalej, ale najwyżej pomijam co poniektóre fragmenty. Ciekawi mnie zawsze całość, to jak rozwiązane zostały sprawy i wiele razy bardzo się zawiodłam. Widac było brak pomysły na dobe zakończenie

      Usuń
  5. Ładne będzie to bolerko. Muszę wziąć z ciebie przykład i zająć się wykańczaniem niedokończonych robótek. Nie łapię na czym polega fenomen fantasy, ale też pod kątem córki sięgam po niektóre książki, by być w miarę na bieżąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty mnie zmobilizowałas do tego wykańczania prac!
      A fantasy kocham, tyle że wolę to w wersji dla dorosłych. Mój mąż cały czas twierdzi, że ja żyję w swoim świecie wróżek i elfów:)

      Usuń
  6. Oj, rękawy są koszmarne. Dlatego nie robię swetrów.
    Bolerko będzie śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja powoli sie uczę robienia rękawów, ale najbardziej to chyba uczę się cierpliwości!


      Usuń
  7. To ja jestem wyjątkiem bo rękawy lubie robić i uważam je za najmniej pracochłonne. Wszywanie to już inna para kaloszy :-))) Ja chyba też się wezmę za ufoki bo trochę sie ich nazbierało. Fantasy uwielbiam ale nie te dla młodzieży, zestarzałam się i infantylizm mnie nudzi po prostu. Dzieci moje na szczęście są już duże i czytamy w zasadzie te same książki. Jeszcze ja im polecam chociaż coraz częściej to oni są bardziej na bieżąco. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi chodzi własnie o wszywanie, bo samo robienie jeszcze nie jest takie najgorsze. właśnie dziś uporałam się z drugim rękawem, jeszcze tylko ozdobny brzeg i koniec!
      ja jestem miłośniczka fantasy, ale dla dorosłych. Ten cykl wpadł mi w ręce i po prostu przeczytałam w aucie; w przyszłości będę wiedziała, kiedy mniej więcej dac je do czytania moim córkom.
      pozdrawiam

      Usuń