niedziela, 19 stycznia 2014

Pierwiosnki wciąż kwitną



Mamy połowę stycznia, w zasadzie drugą połowę stycznia, a w naszym przydomowym ogródku trwa szaleństwo pierwiosnkowe. W tym okresie roku, jeśli nie ma śniegu i minusowych temperatur non stop, przypada kolejny okres kwitnięcia tych uroczych kwiatów.




Na jesieni posadziłam cały ich rządek wzdłuż ogrodzenia i w tej chwili już widzę, że zaczynają się pięknie rozkrzewiać. Późną wiosną znowu będę mogła je dzielić i rozsadzać.




Czerwone rosną mi najsłabiej, bo notorycznie były objadane przez ślimaki. Nawet teraz musiałam oczyścić wszystko z liści i chwastów i zabezpieczyć preparatem chemicznym. W momencie gdy temperatury tylko troszkę się podnoszą, ślimaki objadają dosłownie wszystko!





Mech to kolejna sprawa, ale już z nim nie walczę na naszych trawnikach. W sumie jest zielony, to niech sobie będzie. W Irlandii nawet te piękne trawniki wkoło różnych ważnych budynków, trawniki w parkach, wszystkie są przerośnięte mchem.




W jednym z centrów budowlanych dostałam ostatnio żonkile miniaturowe w zestawie z podłożem i doniczką ceramiczną bardzo dobrej jakości, za.... 50 centów! Zabrałam ostatnie trzy zestawy, a przy okazji wypatrzyłam torebkę irysów cebulowych(miniaturek), też ostatnią, za 30 centów. Stwierdziłam, że nawet jeśli mi to wszystko nie urośnie, to będę mieć ładne doniczki.
W domu moje córki dopadły żonkilowych zestawów i stanęło na tym, że każda z nich posadzi cebulki, podpiszemy doniczki i każda z osobna będą pilnować - a potem cieszyć się, miejmy nadzieję - swoimi kwiatami.



I tak to, koło drzwi wyjściowych na ogród, stanęły kolejne doniczki. Hippeastrum już się zieleni i widać wyłaniający się pąk.
Najmłodsza nie może się doczekać, kiedy coś pojawi się w jej doniczce, średnia podlewałaby każdego dnia, a tylko Gosia spokojnie sprawdza czy coś rośnie czy nie. Jest tak samo podekscytowana, ale już inaczej to okazuje. Stwierdziła, że w tym roku muszę im pozwolić na prace w ogrodzie, bo tak świetnie poszło im sadzenie cebulek do pojemników!

W domu tymczasem, na półeczce, stoi bukiet róż - 5 tydzień! - bije na razie wszelkie rekordy.


To pewnie te zachowawcze temperatury naszego domu - 19 stopni - tak działają na kwiaty.


Co jeszcze? Małgosia wybłagała u mnie zrobienie szybkiego deseru: rocky road cake.



Bardzo łatwy, bez pieczenia. Spójrzcie tutaj, moje ciasto nie wygląda tak pięknie, bo do zdjęcia ratowałam ostatnie kawałki. Nie wygładzałam powierzchni czekoladą i nie posypywałam pudrem, bo stwierdziłam, że na domowy użytek wystarczy wersja podstawowa.


10 komentarzy:

  1. Ależ macie wiosnę! W pl wieje paskudny wiatr od wschodu.
    Przeczytałam skład na to ciasto i... nie mam pojęcia z czego jest zrobione:( jedyne co zrozumiałam to czekolada i herbatniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to przepis po polsku, na pewno weszłąś na stronę moje wypieki?

      Usuń
    2. No przesadziłam, jeszcze wiem co to masło;)
      Ale ten marshmallow i golden syrup... podejrzanie brzmi.

      Usuń
    3. marshamallow to takie pianki, najczęściej białe lub różowe, Amerykanie kochają opiekac je nad ogniskiem, a nasze dzieci po prostu je jedzą. dość słodkie. są w PL, ale nie wiem pod jaką nazwą. a Golden syrup, to taki syrop podobny do lejącego miodu. U was z lidlu powinien być pod taką samą nazwą, tyle, że podobno ma duże przebicie cenowe. ale można go spokojnie zastąpić miodem, ja tak zrobiłam

      Usuń
  2. A szepnij tej wiosśnie słówko, żeby i do nas zajrzała, bo, póki co, mamy pogodę mocno listopadową i już nie mogę słuchać narzekań męża...
    Z mchem w trawie też już przestałam walczyć bo wygląda na to, że co bym nie zrobiła to i tak będę na straconej pozycji.
    Pozdrawiam,

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szepnę, szepnę! cieszę się ogromnie, że u nas taka pogoda, bo wcale nei tęsknię za prawdziwą zima.

      Usuń
  3. Mnie też wystarczyłaby wersja podstawowa, pysznie wygląda:)
    A u nas na trawniku wciąż rosną stokrotki! I wciąż zero śniegu. Dla mnie bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz szczęście, bo u moich rodziców śnieżnie i zimno; przynajmniej było jeszcze niedawno

      Usuń
    2. No to zapeszyłam! Po południu spadła temperatura i lodowy deszcz:((( I dziś do pracy jechałam po lodowisku! Brrrrr! To już jednak wolę śnieg....

      Usuń
    3. ja zdecydowanie wolę jeździś po śniegu niż po lodzie, choć z naszymi oponami letnimi.... następnym razem musze zaopatrzeć nasze auto w opony "all season"

      Usuń