poniedziałek, 13 stycznia 2014

Październikowy spacer



Co tydzień jadę z Małgosią do szkoły polskiej do Portlaoise. Zdarza się czasem, że Artur musi pójść do pracy tego dnia, albo ma jakieś spotkanie i wtedy, oprócz Gosi, zabieram też Monikę i Izabelkę. Taki wyjazd wiąże się ze spędzeniem dwóch i pół godziny z dwójką dzieci w mieście. Kiedy jest ciepło i ładnie, nie ma większego problemu. Po zrobieniu szybkich zakupów(z dziećmi chyba nie da się spacerować po sklepie powoli i spokojnie, przynajmniej z moimi się nie da), zawsze można pójść na jakiś spacer lub plac zabaw. I tak właśnie było tego dnia, w październiku.
Pogoda nam dopisała i słońce pięknie świeciło, choć było to conajmniej pół godziny po 16 lub dalej. Wybrałam się na spacer nad kanałem; kiedyś, zupełnie przypadkowo, zobaczyłam tam ścieżkę i zastanawiało mnie, co znajduje się po drugiej stronie wiaduktu.


Dziewczyny miały trochę uciechy, bo nie musiały cały czas być w jakimś markecie; zaczęły biegać i szurać nogami w zeschłych liściach.



Już po chwili doszłyśmy do przejścia pod wiaduktem. Droga prowadzi nad wodą, tak, nad wodą; ułożone są tam metalowe przęsła, na nich metalowa krata i tym sposobem, stąpając nas szumiącym strumieniem, przechodzi się na drugą stronę.



Dziewczyny oczywiście wygłupiały się niemożliwie, więc nie dało się zrobić dobrych zdjęć




Zupełnie bez strachu, bez chwili zawahania, obie weszły na drogę pod wiaduktem. Tu mała uwaga: zauważcie że konstrukcji prawie nie widać ze względu na bluszcz, który spływa całymi kaskadami z góry.




A poniżej, zdjęcie ze środka:




...i już jesteśmy po drugiej stronie.




I co się znajdowało za wiaduktem? Mały placyk zabaw i trasa spacerowo-rowerowa. Wszystko soczyście zielone w promieniach późnopopołudniowego, październikowego słońca




Szczerze powiedziawszy, nieco się rozczarowałam. Spodziewałam się... nie wiem sama czego! Może tego, że znajdę się w innym świecie:)
Słońce malowało piękne obrazy z roślin i cieni i wiedziałam, że robiąc to zdjęcie, robię ostatnie z takich słonecznych ujęć w tym roku. Potem będzie słońce, ale nie będzie już tej zieleni, nie będzie liści na drzewach aż do początków nowego sezonu...



I ostatnie zdjęcie z parku w naszym miasteczku. Gosia była u koleżanki, a my poszłyśmy na plac zabaw. Był deszczowy dzień, więc dzieciaki zabrały parasole i cieszyły się każdą chwilą, kiedy mogły pod nimi spacerowac i nimi wymachiwać!




Z kolekcji zdjęć październikowych to już wszystko. Teraz przeglądam kolejne miesiące i pojawi sie tutaj jeszcze kilka zaległych wpisów z naszych letnich wycieczek

2 komentarze:

  1. Miło sobie powspominać:) Ja też często przeglądam stare zdjęcia. Zawsze myślę sobie wtedy, że fajnie by było wywołać niektóre fotki i porobić takie tematyczne albumy... Ale w końcu zostaje po staremu - chronologicznie i tylko w komputerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, ja uwielbiam przeglądac zdjęcia i od czasu do czasu mam zryw, kiedy wybieram cześć z bogatych zbiorów, wywołuje i wkładamw albumy. nie tematyczne, ale rocznikowe. mamy już chyba ponad 10 opasłych tomów. teraz dzieci i ja wybieramy któryś z nich i oglądamy...


      Usuń