niedziela, 5 stycznia 2014

Ogród Botaniczny w Dublinie - część 5


Wędrując po ogrodzie znaleźliśmy się w części ziołowo-warzywnej.  Miejsce urzekło mnie od pierwszego spojrzenia. Grządki zagospodarowane tak, że nie widać wolnych przestrzeni między roślinami. Wszystko kipiało zielenią i kolorami. Tak, zielony to też kolor, ale tutaj występował bardziej jako tło, stąd to moje sformułowanie.
W oddali widać postać mężczyzny, w zasadzie dwóch mężczyzn. Kiedy podeszliśmy bliżej, okazało się, że obaj robili szkice roślin i ogrodu.



Część ziołowa oddzielona jest od reszty ogrodu botanicznego murem, który porośnięty jest kępkami kwitnących roślin.




Niektóre grządki okolone były niziutko przyciętym bukszpanem:



Mimo, że Artura nie interesują zbytnio te tematy, spacerował wkoło, oglądał i nawet od czasu do czasu wczytywał się w teksty na tabliczkach. Zapewne tylko wtedy, kiedy dziecko poprosiło go o wyjaśnienia:



W jednym z rogów, oddzielona wysoką szybą od reszty, umiejscowiona została mini pasieka. Mini, bo liczyła zaledwie dwa ule. Dzieci mogły obserwować pracujące pszczoły, a te zwijały się jak w ukropie, ale w sumie nic dziwnego...



...niedaleko rosły i właśnie kwitły, rośliny przyciągające pszczoły, a wśród nich - Facelia błękitna, królowa roślin miododajnych:



Koniczyna krwistoczerwona, stosowana tutaj również jako poplon:


Zarówno facelia, jak i koniczyna są potem przekopywane i stanowią nawóz zielony.


Wśród ziół królował ogórecznik. Zawsze przyciąga mnie swoim wyglądem - i nie ukrywam - kolorem. Podobnie, jak facelia czy koniczyna, ogórecznik działa na pszczoły, jak magnes:




W ogródku uwagę przyciągają potężne karczochy. Moja osoba, jak zwykle obwieszona torbami i aparatami, a więc nie bardzo wyjściowa, ale pokusiłam się o fotkę przy jednym z kaczochów, który wysokością prawie mi dorównywał.



Rośliny te stanowiły prawdziwą ozdobę grządek. Gdybym miała trochę więcej miejsca w swoim ogródku, na pewno bym jednego posadziła.



I jeszcze zbliżenie części jadalnej:



Grządki sałaty też nie były ot, takie zwyczajne. Posiano naprzemiennie odmiany różne kolorystycznie i dało to wspaniały efekt:



Burak liściowy... przyznaję, że sama widziałam go pierwszy raz na żywo.



Wśród warzyw i ziół przewijały się też rośliny, które dodawały kolorów grządkom i uroku całemu ogrodowi. Ot, taki choćby maczek kalifornijski, którego kwiaty wprost świeciły w słońcu:



I na koniec niebieska piękność:



... w dwóch ujęciach:



I tak oto, tym niebieskim akcentem, kończę piątą część wycieczki po dublińskim ogrodzie botanicznym.

14 komentarzy:

  1. Mur nie kojarzy się przyjemnie, ale takim kwitnącym to jak najbardziej mogłabym się otoczyć:) Uwielbiam ogrody botaniczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas takie mury egzystują wszędzie i powiem szczerze, przywykłam do nich bardzo. a kwiaty, które je porastaja to obrazek powszechny, choć kiedys bardzo się dziwiłam.

      Usuń
  2. ale piekna fotorelacja,wiesz pamiętam z dzieciństwa ogórecznika w ogrodzie, był używany przez mamę,czy nie przypadkiem do korniszonów? a może coś myle? na pewno 2 krzaczki takie rosły, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz ula, że je nie mam pojęcia. to znaczy słyszałam coś o tym, ale bardziej znam go pod kątem świetnego środka do spłycania blizn.

      Usuń
  3. nie Aniu, skos się sam robi, na poczatku rzędu dobierasz robisz 2 razem a na końcu jedno dobierasz,kolejny przerabiasz oczka jak schodzą,

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ławeczce za karczochem świetnie się robi na drutach ;-)
    Przyznam, że wrażenie zrobiły na mnie drzewa owocowe prowadzone przy murze - nigdy wcześniej nie widziałam tego sposobu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te rosnące przy murze to wiciokrzewy trójklapowe, a w innych miejscach winogrona. Ogród, jak widzę, znasz swietnie!

      Usuń
  5. a mnie urzekla gama kolorow ,wspaniala cisza i nie "cisza" no bo wsrod takiego kwiecia napewno spiewaly ptaki i te pszczoly ale frajda dla dzieci taki zakatek aniu to jest piekne rozpoczecie nowego roku,pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, to tylko wspomnienia; ogórd odwiedzaliśmy w czerwcu, ale i tak miło usiąść teraz i powspominać.

      Usuń
  6. Przepiekny ogrod i zdjecia. Nie myslalam,ze w Dublinie o tej porze roku kwitną takie kwiaty. Niewiarygodne. Podroże na pewno kształcą. Pozrdrawiam Hardaska

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba glupstwo napisalam. Dobrze przyjrzalam sie zdjeciom i zauwazylam, ze pochodza z czerwca. W kazdym razie przepiekne i ciesza oczy w zimne dni. Pozdrawiam hardaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zdjęcia są z czerwca, ale bardzo bym chciała, żeby taka pogoda już u nas była!

      Usuń
  8. Pięknie tam jest !
    Mieliście nie lada atrakcje ... spacerować w takich krajobrazach, to niezwykłe doświadczenie.
    Piękne zdjęcia, aż milo popatrzeć...aż chciałoby się tam być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci mniej się zachwycały otoczeniem, ale za to wyszalały się i wybiegały niesamowicie!

      Usuń