niedziela, 26 stycznia 2014

Kilka pudełek na letnie ubrania



Kiedyś pakowałam letnie ubrania w worki próżniowe i wynosiłam na strych. Nie wiem jednak jak to się działo(i wciąż dzieje), że u mnie te worki nie spełniają zadania. Już po kilku dniach zauważam, że są rozszczelnione. Jeśli trzymam kołdry w tychże workach, schowanych po d łóżkiem, to jeszcze pół biedy. Kurz nie wejdzie, a lekkie rozszczelnienie nie stanowi problemu. Jednakże ta sama nieszczelność na strychu... to już całkiem inna historia. Ubrania chwytają wilgoć i nieprzyjemny zapach. Stąd, systematycznie pozbywam się próżniowych worków i zastępuję je pudełkami.
Tak na marginesie, śmieszą mnie reklamy tych worków, w których kobieta skałduje zimowe kurtki, zachwyca się, jak mało powierzchni to zajmuje(no tak, worek wypełniony puchowymi kurtkami z odessanym powietrzem ma wysokość ok. 5-7cm), następnie rozszczelnia wór i wyjmuje - uwaga! - zupełnie nie pognieciona kurtkę, gotową do założenia. Sorry, ale to już lekka przesada. Ubrania wyjęte z takich worów, potrzebują solidnego przewietrzenia i uprasowania, a przynajmniej uprasowania!
Wracając do moich pudełek...
 Żeby wszystko wyglądało choć w miarę przyzwoicie, staram się te pudełka okleić. Ostatnio wpadł mi w ręce piękny papier i stąd wszystkie kartony w pokoju dwóch młodszych dziewczyn, dostały nowe ubrania:



Jak widać, jedno z pudeł dostało nawet nakrycie.



Wkrótce, mam taką nadzieję, pozostałe też będą miały nakrycia.

Plecionka papierowa nie jest moją najmocniejszą stroną. Powiedziałabym nawet, że wychodzi mi słabo i naprawdę podziwiam osoby, które już za drugim razem wyplatają piękne, proste, kształtne rzeczy. Ja mam za sobą kilka pojemników i wciąż nie widać poprawy. Ściany nigdy nie wychodzą mi proste, podobnie, jak rurki szkieletowe nie trzymaja pionu. Próbowałam już pleść na modelach, próbowałam przyczepiać je spinaczami, niestety.
Wyplatam tylko dlatego, że potrzebuję niestandartowych wieczek bądź pojemników; w innym przypadku nawet bym tego nie dotknęła, bo nawet skręcanie rurek to najbardziej irytujące zajęcie. Mój mąż i dzieci wiedzą, że w momencie skręcania, bądź wyplatania, lepiej do mnie nie podchodzić, ba, nawet nie odzwywać się! Rurki i plecionka mają tendencje do "latania" po kuchni i obijania się od ścian i podłóg:) Stąd, jak już coś mi wyjdzie to pokazuję, a że nie wychodzi zbyt często, to i zdjęć mało.

Tym razem wieczko:



Żeby ułatwić sobie pracę i ograniczyć czas frustracji, wycięłam dwa duże prostokąty z tektury i wkleiłam między nie rurki stelażowe. Następnie przplotłam tylko kawałek i podgięłam rurki do góry, żeby zacząć tworzyć ścianki wieczka.



Na wierzchu nakleiłam papier ozdobny. Wybrałam akurat gwiazdki, ale teraz, kiedy mam ten papier w róże, być może zmienię wygląd góry. Brzegi pomalowałam białą farbą, delikatnie rozmazując ku środkowi.
Od środka denko jest usztywnione klejem PVA bez rozcieńczania + farba dulux akrylowa; wierzch to już tylko farba akrylowa.


6 komentarzy:

  1. kochana,podziwiam,podziwiam, jak czytałam to się denerwowałam, piękne sa te plecionki i pieknie Ci wychodzą,zbyt stresujące jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, to wyobraź sobie, jak ja się denerwuję; nawet nie jestem pewna czy warto dalej, przez te nerwy właśnie. Stąd mój podziw dla tych, co wyplatają takie piękne rzeczy!

      Usuń
  2. No popatrz, a ja naprawdę wierzyłam, że to odsysanie jest takie świetne, a potem rzeczy od razu nadają się do noszenia... Naiwność to jednak moje drugie imię...
    Ale fajnie poradziłaś sobie z pudełkami:) Z tym kwiatowym motywem ładnie się komponują w pokoju, a i ubrani chyba też lepiej zniosą taki sposób przechowywania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możliwe, ze istnieją jakies inne, lepsze worki, ale moje nie działały w ten sposób. wszystko było pogniecione straszliwie; oczywiście nie byłoby to problemem, bo uprasowac można, gdyby nie to, ze worki sie rozszczelniały.

      Usuń
  3. Ja nigdy nie używałam worków próżniowych. Ubrania letnie na zimę (lub zimowe na lato) wkładam do plastikowych koszy, które wsuwam na najwyższą półkę w szafie. Ale my mamy ogromne szafy wbudowane w ściany i te najwyższe półki nadają się właśnie do przechowywania rzeczy, bo żeby coś z nich ściągnąć to potrzebuję drabinkę.
    Bardzo ładnie okleiłaś te pudła. Za wiklinę nawet się nie biorę (nie ważne czy z papieru czy prawdziwą) - wiem, że to nie moja działka.
    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym miała tak duże pokoje i mogłą sobie zafundowac tak wielkie szafy, to nawet nie myślałabym o strychu, ale niestety, irlandzkie domy, w większości, maja mało miejsca w sypialniach.
      co do wikliny, to próbuję i próbuję i zobaczymy na ile wystarczy mi cierpliwości.

      Usuń