wtorek, 31 grudnia 2013

Wspólne dzierganie i czytanie

Yarn along z Maknetą

Ten tydzień minał mi raczej na czytaniu, niż robótkowaniu, ale mimo wszystko wciąż ta sama książka na tapecie.
Po przejściu ponad połowy, zaczynam sobie dozować czytanie, bo jest to jedna z tych pozycji, które chciałabym móc czytać, czytać i czytać. Opowieści sąsiadów o tych, których już nie ma, albo są, ale gdzieś w dalekim świecie. Te historie życiowe, poplątane losy i zagmatwane sytuacje bez wyjścia, które gdzieś po latach prostowały się i okazywały najlepszym co mogło spotkać. Są też i takie opowieści, które poruszają głęboko, kiedy wszystko miało być takie piękne, a okazywało się tylko kłamstwem pokrytym cienką warstwą blichtru.
Gdzies wśród opisów miejsc, obejść sąsiedzkich, znajduję swoje dzieciństwo na wsi; Irlandia tu opisana, to Irlandia z funtami, to Irlandia biedna, to Irlandia, gdzie ludzie wciąż dbają o siebie bardziej, niż o bogactwo, gdzie sąsiedztwo, to wspólna praca, pomoc, ale także wspólne wieczory. I te niesamowite opisy otoczenia, przyrody w różnych porach roku... Tę książkę smakuję, a nie pędzę przez nią, jak to ma miejsce przy czytaniu kryminałów na przykład.


W robótkach też nic nowego. Czapeczki dla dziecka, które okazały się za płytkie i musiałam poprawiać. Na razie poprawiłam tylko jedną, tę bez falbanek. Okazuje się, że człowiek tak szybko zapomina rozmiary maluchów. Byłam pewna, że będa dobre, a okazało się, że ledwo do uszu dochodzą, ale o zakryciu ich już nie ma mowy, a przy tutejszych wiatrach to bardzo ważne. Przynajmniej w opinii nas, Polaków i starszego pokolenia Irlandczyków. Młode matki i te trochę starsze, uważają, że nic maluchowi nie będzie, więc noszą te 2,3-miesięczne niemowlaki z gołymi głowami. Zawsze mnie to szokowało, bo pamiętam słowa moich babć, że zakrycie uszu jest NAJWAŻNIEJSZE!

Zastanawiam się nad zaczęciem szydełkowego kołnieżyka dla Gosi. Bardzo podobają mi się proste sukienki z takimi kołnieżykami. W końcu zaczełabym cos pożytecznego, a nie tylko pracę sztuka dla sztuki.


16 komentarzy:

  1. Aniu,wpadam z życzeniami wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku dla całej Waszej Rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i jeszcze raz: wszystkiego naj... dla waszej Rodzinki.

      Usuń
  2. obstawiałam bikni, a tu czytam o czapeczkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem na małym zdjęciu coś wygląda zupełnie inaczej:)

      Usuń
  3. Bardzo się zachęciłam do Twojej książki, też lubię takie smakowanie!

    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko wtedy człowiek nie może gnać przez to, jak burza; od czasu do czasu lubię właśnie tego typu książki, bo w większości kocham fantasy i kryminały


      Usuń
  4. Idź w kołnierzyki! Mnie też się podobają :) A książka naprawdę wygląda zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie tak myśle, że zacznę, bo dzierganie po to, żeby włożyć do szuflady, przynajmniej w chwili obecnej, kiedy mam mało czasu, uważam często za bezsensowne. Zachwyci mnie wzór, zrobię coś, a potem myślę: i po co to?

      Usuń
  5. Pięknie opisałaś tę książkę, zachęca do sięgnięcia po nią:).
    Pozdrawiam, Marzena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak ją odbieram, ale nei wiem czy każdy będzie miał podobne odczucia.

      Usuń
  6. Świetnie się sprawdzają czapeczki-pilotki wiązane pod szyją. Pewnie już wspominałam, że każdą czapeczkę robię co najmniej dwa razy. Gdzieś widziałam wymiary czapeczek dla dzieci w zależności od wieku. Jak odkopię, podrzucę. Autor, jak widzę, doskonały. Choć zamierzałam nie kupować w tym roku książek, chyba się jednak na tego autora skuszę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takie sa genialne!!! ja totalnie zapomniałam, jakie są wymiary malutkich dzieci, a ponieważ nie mam juz takich na codzień, robiłam w ciemno i... zrobiłam:) jęsli znajdziesz te wymiary to fanie, z góry dziękuję, ale nie przejmuj się za bardzo. Ja zawsze sobie powtarzam, ze nie bedę kupowac książek, a potem kolejne pojawiają się na półkach.

      Usuń
  7. Mnie ta Twoja czapeczka urzekla w zeszlym tygodniu. Ale chyba dla mnie jest za trudna. Nie znam zwyczajow w Irlandii. Choc mnie tez przegnalo na emigracje, ale w troche cieplejsze rejony (do Francji). Niemniej zauwazylam, ze Brytyjczykom ktorych tu spotykam nie straszne zimno. Bo podobno maja zimny wychow. A my na nasze dzieci chuchamy i dmuchamy i choruja. Moze to jest metoda? Pozdrawiam i wszsytkiego naj w Nowym Roku. Hardaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapeczka jest bardzo prosta! musze poszukać linku do niej.
      Zarówno Brytyjczycy, jak i Irlandczycy, pod względem wytrzymałości na chłód sa podobni:) i powiem Ci, że my już też przestawiliśmy się na inne temperatury, a moje dzieci sa wychowywane w chłodzie i jak najbardziej jestem za taką metodą. Moja najmłodsza zaczęła przedszkole i jeszcze wcale nie chorowała, starsze, nawet złapały kataru, ale każdy z naszej rodziny twierdzi, że u nas w domu jest zimno:)
      Kwestia okrycia głowy malucha jest już sporna. Oni noworodkom odkrywają głowy, 1-2misiećzne maluchy nosza na wietrze bez czapki, a potem bez przerwy te dzieci chorują na zapalenie uszu, w późniejszym wieku mają nawet problemy ze słucham. z czegoś to wynika.

      pozdrawiam noworocznie!

      Usuń
  8. Czasami dobrze jest posmakować książkę, tak mam teraz z Norwegian Wood, z jednej strony bym chciała przeczytać szybko, a z drugiej delektuję się klimatem.

    Nie wyobrażam sobie niemowlaka bez czapki. Moje nawet gołe (prawie gołe latem) ale w czapce musiały być np. nad jeziorem i to co najmniej do 3 roku życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dzieciaki nie nosiły czapek az tak długo, ale na początku i owszem. Staram się dbac o ich głowy, a poza tym hartuję dziewczyny. generalnie wychowuję je(i sami zresztą mieszkamy) w domu,gdzie temp. dnia to ok.19-20st w zimie:)

      Usuń