środa, 18 grudnia 2013

Wspólne dzierganie i czytanie





Spróbuję się przyłączyć do wyzwania Maknety i zamieszczać co środę posty o tym, co czytam i nad czym aktualnie pracuję.


Na szydełku jakiś akrylik i powstaje próbna czapeczka dla dziecka. Próbna, bo nie jestem pewna efektu wielkościowego. Zmieniłam wielkość szydełka i rodzaj włóczki i zobaczymy, co z tego wyjdzie.



Lektura natomiast lekka: Anita Shreve " A wedding in december". Grupa przyjaciół spotyka się po latach na weselu. Co z tego wyniknie, skoro budzą się demony przeszłości, wspomnienia... ? Sama jestem ciekawa, bo przeczytałam "The pilot's wife" i "Fortune's Rocks" tej samej autorki. Pierwsze strony są czasem trudne do przejścia, jakoś tak mało zachęcają do dalszego czytania, potem jednak, mimo niezbyt wartkiej akcji, ma się ochotę doczytać do końca baz jakiegokolwiek przystanku.

11 komentarzy:

  1. Wpadłam z rewizytą:) Mnie też może się nie udać regularne zamieszczanie postów o tematyce dziergaczo- czytelniczej, a poza tym książki, które czytam mogą innym nie przypaść do gustu. Ale traktuję to jako mobilizację do w miarę systematycznego czytania. No i jest jeszcze jeden plus tej akcji- dzęki niej trafiam na nowe blogi, jak np. tu:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i chyba o to chodzi, żeby potraktować to jak zabawę, a jednocześnie coś dodatkowo zrobić. Przy okazji na pewno powiększy się kolekcja tytułów na liście:)

      Usuń
  2. Anita Shreve pisze książki w sam raz do dziergania. Zazdroszczę szydełkowania. Ja coś tam potrafię, ale raczej jest to walka z szydełkiem niż przyjemność. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie umiem dziergać i czytać jednocześnie; nigdy się tego nie nauczyłam. Albo robię jedno, albo drugie. podobnie z oglądaniem. Nie mam podzielnej uwagi, niestety. Za to czytam wieczorami, czy raczej w nocy

      Anka

      Usuń
  3. Super, że dołączyłaś :) Witaj w klubie! Miło Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to będzie z tą moją systematycznością

      Usuń
  4. Mnie by się na pewno nie udało co tydzień. Robótki jeszcze miałyby szansę się zmieniać przez ten czas, ale książka.... Oj długo zazwyczaj pozostaję z jedną;) Z jakiegoś powodu zawsze te największe "cegły" mnie do czytania pociągają, a potem morduję się z nimi tygodniami;) Ale może też i dlatego lepiej je później pamiętam - mam mnóstwo czasu, żeby się przywiązać do tematu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie odwrotnie, bo ja z robótka potrafię się ciągnąc i ciągnąć, jako ze czytam, albo robię, nie potrafię łączyć tych dwóch rzeczy. Za to książki, kiedy wpadam w ciąg - potrafię czytać szybciutko, kosztem zarwanych nocy. Oczywiście, tomiszcze zabierają dużo czasu, poza tym są książki, których nie da się ot tak, na szybko wchłonąc.

      Usuń
  5. I ja mam problemy z czapeczkami, każdą robię minimum dwa razy, jak trafiam z objętością, to długość nie taka.
    Autorki nie znam, choć jak sprawdzałam w Polsce jest chętnie wydawana, szczególnie u Prószyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ze wszystkim mam problemy, jeśli idzie o rozmiar. jak nie wyrysuję na papierze szablonu i nie mierzę co chwila, to nawet próbki zawodzą!
      W Irlandii jest bardzo popularna, pewnie za lekkość lektury.

      Anka

      Usuń
  6. Ale fajne wszystko! Czapeczka, ozdobki itd. No i slodycze. Dobrych swiat!

    OdpowiedzUsuń