środa, 4 grudnia 2013

Podkładki na stół


Tydzień temu zakupiliśmy w końcu(po ponad 4 latach) ławę do pokoju dziennego. Na stronie ikei wypatrzyłam, a w zasadzie mąż wypatrzył, więc pojechaliśmy do Dublina i na miejscu zmieniłam zdanie, bo zobaczyłam większą, bardzo podobną(jak zwykłam mawiać: taką sama tylko, że inną). Pierwsza okazała się totalnym niewypałem. I tu dochodzę do wniosku, że nie potrafiłabym robić zakupów online, przynajmniej tego typu zakupów. Zawsze okazuje się, że coś, co mi się podoba na ekranie, w rzeczywistości nie spełnia moich oczekiwań. Ale mniejsza o to, ława kupiona i stoi w pokoju. Oszczędzę Wam detali pakowania pudła do auta. Dodam tylko, że karton okazał się zdecydowanie większy, niż przestrzeń bagażnika, a powiększyć go nie mogliśmy, bo przyjechaliśmy całą rodziną. Ostatecznie, po paru "warknięciach na siebie", przemeblowaniu kilku drobiazgów, laguna "łyknęła" pudło.



Skoro już pojawił się taki mebel, pojawiła się też potrzeba ubrania go. Obruski i serwety mam(w końcu zacznę wykorzystywać zgromadzone zapasy), ale brakowało podkładek. W naszym przypadku podkładki to rzecz niezbędna, bo Izabelka, zaraz po rozłożeniu ławy, porozlewała jakieś rzeczy i wsmarowała je w powierzchnię. Wszystko się doczyściło - tym razem - ale w mojej głowie natychmiast zaświeciło się światło ostrzegawcze.
Wywaliłam z kartonów wszelkie materiały i wybrawszy kilka kawałków materii z próbników zasłonowych, zaczęłam szyć.
Powstał komplet, czy coś w tym stylu, składający się z 8 podkładek. Każda inna, zarówno pod względem kolorystycznym, jak i rozmiarowym. Celowo nie docinałam wszystkich jednakowo, bo nie chciałam tracić wzorów, które i tak już są okrojone(każdy kawałek materiału podklejony jest z 3 stron taśmami, które zerwać można tylko z materiałem:) a czwarta strona podziurawiona jest metalem, na którym owe materiały wiszą). Wspólny jest tylko temat przewodni: kwiaty na jednej stronie i błysk materii na drugiej.



Te cztery uszyłam jako pierwsze i zaraz poszły w ruch, przez co na dzisiejszych zdjęciach nie prezentują się już tak pięknie. Zresztą żadne nie prezentują się wyjściowo, bo Izabela zdążyła je wszystkie przetestować pod względem zgniotu i możliwości ślizgu po podłodze i po blacie.




Strona z błyskiem:



Tutaj chyba nieco lepiej widać o co chodzi z tym błyszczeniem:



Kolejne cztery powstały dzisiaj:



Na tym zdjęciu widać przygotowania Izabeli do pierwszych testów podkładek:



Zgniot widoczny, podkładki po pierwszych testach:)




Teraz kilka migawek tylnej strony(według Artur powinna być ona główną stroną użytkową, bo bardziej do niego przemawia, w sensie, że podoba mu się bardzo):









Tutaj musiałam zszywać dwa wąskie pasy, ale mimo moich obaw o wygląd, teraz jestem zadowolona z efektu. Gałązki róż odwróciłam celowo, bo kiedy leżały w jedną stronę, powstawało nieprzyjemne zagęszczenie kwiatów na zbyt małej powierzchni:



Druga, taka sama, tylko w innej tonacji:






Postanowiłam też spróbować czegoś nowego - w sensie, nauczyć się czegoś - i zszywałam rogi. Oczywiście już na początku utrudniłam sobie zadanie, bo doszyłam paski materiału po bokach, a potem je wywijałam, prasowałam, przycinałam, zszywałam, itd. Chwalić się nie ma czym, więc zdjęcie tylko poglądowe, z daleka. Zadowolona natomiast jestem z nowej umiejętności, tylko następnym razem przećwiczę ją na jednym kawałku materiału, a nie takim zszywanym w całość.



Pozostałe podkładki po prostu obszyłam na prawej stronie, jedne podwójnie:



...inne pojedynczo:



W ten sposób każda podkładka wyszła mi inna:)

8 komentarzy:

  1. Podkładki prezentują się wyśmienicie, a pierniczkami kusisz... :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Splociku. pierniczki są wyśmienite i pierwszy raz upieczone z taką radością i spokojem!


      Anka

      Usuń
  2. Jestem nieszyciowa więc większość z tego co piszesz, to dla mnie ciemna magia, ale podkładki podobają mi się bardzo. I fajnie, że każda inna:) Spodnia strona wygląda tak elegancko, że z powodzeniem może być wierzchnią, w zależności od nastroju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak sobie pomyślałam,że jeśli zrobię drugą stronę z lekka błyszczącą, o będzie można jej użyć jako "świątecznej" lub na jakieś inne okazje.

      Usuń
  3. Podkładki prezentują się bardzo ładnie.
    Przy małym dziecku niezbędne są tego typu "ochraniacze" na blaty ;) Popieram Twój pomysł, kwiaty zawsze dodają domowy klimatu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, one są niesamowicie przydatne!

      Usuń
  4. Podkładki bardzo fajne - szkoda, że ja sobie takich uszyć nie potrafię, bo mój prywatny mały Tester (Emilia) zachowuje się podobnie jak twoja Izabelka.
    Pozdrawiam zimowo,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja długo zwlekałam z szyciem, ale jak już stół się pojawił... zdecydowanie przyspieszyło to realizację pomysłu.

      Anka

      Usuń