piątek, 13 grudnia 2013

Kawa na zimno




Muszę, po prostu musze się tym podzielić. Otóż wśród moich stron, które obserwuje, jest "The Yummy Life", na której znajduje co i raz coś ciekawego. Ostatnio Monica, autorka, wstawiła zestaw przydatnych w kuchni "drobiazgów". Piszę to w cudzysłowiu, bo niektóre z nich to już nie takie drobiazgi. Coś mi tam wpadło w oko, więc zachęcam też Was do zajrzenia na jej stronę.
Nie o tym jednak chciałam pisać. Monica zainspirowała mnie metodą robienia kawy na zimno.



To, co widzicie na powyższym zdjęciu, to właśnie resztki mojego koncentratu kawowego - trzymanego w lodówce. Kawę pozyskałam metodą "na zimno", bez parzenia i tak, jak pisze autorka, ma ona znacznie delikatniejszy smak, niż kawy parzone. Nie jestem smakoszką kawy, preferuję herbatę, ale od czasu do czasu lubię wypić filiżankę tego smolistego napoju. Kto ciekawy, polecam wypróbować.


Skoro kawa, to i coś do kawy. Tak, ostatnio coś się strasznie rozszalałam w temacie ciasteczkowym. Wczoraj mój małżonek pojechał z najstarszą do szkoły polskiej.  Pojechał on, bo celem był zakup prezentów - chyba jako nieliczni tutaj, jeszcze ich nie mamy nie mieliśmy! Już w listopadzie słyszałam od znajomych, że temat mikołaja mają załatwiony; nie znaczy to, że wciąż czegoś nie dokupują. Artur sam chciał kupić dla dzieci upominki, bo powiedział, że jak ja wybiorę, to w święta będą siedziały i płakały :) Uroczy ten mój mąż! Tak, taką właśnie ma opinię o moich możliwościach prezentowych. Pewnie uzasadnioną, bo trzeba przyznać Arturowi, że umie wybrać rzeczy, z których dzieciaki się cieszą, ja natomiast zawsze mam dylemat. Ale odbiegłam od tematu.
Zatem, on był w dalekim mieście, a ja postanowiłam upiec coś szybkiego, żeby osłodzić powrót moim włóczęgom. Padło na kokosanki.


Zdjęcia archiwalne, można rzec, bo po słodkościach zostało wspomnienie.




Kolejny przepis, który ma swoje stałe miejsce w moim zeszyciku szczególnych frykasów. Szybki, efektowny i przepyszny. Z zewnątrz kokosanki lekko się przyrumieniły, w środku były bielusieńkie i kruche. Z braku aromatu waniliowego, zrobiłam z cytrynowym; następnym razem wybrałabym jednak wanilię albo migdał.

4 białka - idealny przepis, kiedy masz nadmiar białek po pieczeniu drożdżowego, albo innego pochłaniacza żółtek
70g cukru
300g wiórków kokosowych
aromat - dowolny, jaki lubicie i uważacie, że będzie współgrał z kokosem

Białka ubijamy, dodajemy powoli cukier i wciąż ubijamy, dodajemy wiórki i aromat, mieszamy. Wykładamy łyżką na papier do pieczenia i do piekarnika na ok.20 min -  ja piekę 17,  Temp. pieczenia 160st z termoobiegiem (u mnie)


3 komentarze:

  1. niezbyt rozumiem opis kawy na zimno, ale kokosanki apetyczne, ja dzisiaj cały dzień piekę,aż mnie mdli.I tort ,biszkopt z masą truskawkową i tradycyjne kołacz śląski z makiem a druga blaszka ze śliwkami.Pozdrawiam.A,łazienka prezentuje się fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuje za tłumaczenie,na pewno spróbuję,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że choć trochę przypadnie do gustu, zważywszy na więcej pracy włożonej w jej przygotowanie.

      Anka

      Usuń