sobota, 23 listopada 2013

Uszczelniacz do drzwi



...albo stoper zimnego powietrza, nazwać można jak się chce, ważne, żeby spałniał swoją funkcję, bo ostatnio na Wyspie troszkę nas ochłodziło. Przymrozki wieczorami, dość zimno w nocy i skrobanie lodu, bądź szronu z szyb samochodu wczesnym rankiem. To wszystko towarzyszyło nam caluteńki tydzień i być może towarzyszyć będzie dalej. Zważywszy na porę roku, należy się spodziewać drugiej opcji.

Ponieważ nasz dom do najszczelniejszych nie należy, zwłaszcza drzwi frontowe dają o sobie znać, kiedy temperatury spadają, w całym korytarzu jest naprawdę zimno(tu sprawę rozwiążemy specjalnym uszczelniaczem). I właśnie to zimno przeciska się 2 centymetrowymi szczelinami(w zasadzie to już nawet nie należy tego nazywać przeciskaniem) i chłód swobodnie wędruje sobie po całym dole. Należało temu jakoś zapobiec. Moglibyśmy kupić takie wałki, ale kiedy to nastąpi, nie wiadomo,a  zimno wędruje i czsem z lekka kąsa.

Ponieważ maszynę miałam rozgrzaną, bo przyszywałam suwak w kurtce(koleżanki maszyna nie dała rady pociągnąć szwu przez dwie warstwy solidnego materiału i ocieplenia, więc zaoferowałam swoją pomoc, nie będąc do końca pewną, jak poradzi sobie z tym mój sprzęt; udało się), zatem wykorzystałam sytuację rozbabaranego stołu i wyjęłam materiał uzyskany z pociętych dżinsów(a mam ich trochę za sprawą siostry i mojej zmiany rozmiaru).
Po godzince, może półtorej, szycia, mierzenia i przycinania, stwór wsunał się pod drzwi:



...i uszczelnił dokładnie to, co miało być uszczelnione. Wybrałam dżins, bo jest mocny i podejrzewam, że wiele zniesie, a poza tym, jakos tak naturalnie wpasowuje się we wnętrze.

Patrząc z boku wygląda to tak:



Są to dwa połaczone ze sobą wałki. Odległość między nimi, to około 5cm.Wnętrze wypchałam znoszonymi, bądź poplamionymi, pociętymi ubraniami moich pociech. Taki uszczelniacz, wsuwa się pod drzwi i potem już jeździ on z nimi podczas otwierania i zamykania.
Najważniejsze, to dobrze wymierzyć długość wałków. Mogą być jednakowe, bądź nie. Strona, na którą się drzwi otwierają, może mieć nico dłuższy wałek - np. na szerokość drzwi + futryna, bo tutaj i tak nie będzie to przeszkadzać. Z drugiej strony natomiast, wałek musi być wpasowany dokładnie w futrynę, żeby pozwolił na swobodne zamykanie drzwi.


Dzis zaczęłam też składać kolejny projekt szyciowy:



Pocięte w paski dżinsy - najlepiej, żeby były w różnych odcieniach granatów i niebieskości, przeplatam, mocuję szpilkami i zszywam. Przyznam sama, że jeszcze nie wiem na co przeznaczę powstałą płachtę. Zależy to od tego, jak dużą powierzchnie uda mi się uzyskać, a to z kolei zależy od pokładów mojej cierpliwości. 
Pomysł widziałam w necie, bodajże na FB, ale tam paski miały idelane szerokości i były równiutkie. U mnie... cóż, próżno szukać by linii prostych. Ciekawa byłam, czy z takich też wyjdzie plecionka, czy też trzeba zasiadać i dokładnie wymierzać szerokość dżinsu. Okazuje się, przynajmniej na tym etapie, że nie takie całkiem proste(delikatnie rzecz ujmując), też się nadają do szycia. 

W planach mam jeszcze piórniki dla dziewczyn, a w zasadzie tuby na kredki. Też z dżinsu, bo bardzo podoba mi się praca z tym wdzięcznym materiałem. Póki co maszyna daje radę, więc jak tylko czas pozwoli, będę szyła.




2 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł. Jeszcze nie widziałam takich poduszek, choć obkładanie drzwi kocami było już u nas praktykowane. Ale Twoje rozwiązanie o wiele lepsze - nie trzeba po każdym przejściu układać koca od nowa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Renya, u nas to konieczne; w naszym domu, mam na myśli, bo oczywiście nie wszyscy maja tak nieszczelne drzwi i okna, jak u nas:) w każdym razie pomysł zaczerpnęłam z internetu, wzorując się na gotowych uszczelniaczach. Stwierdziłam, ze zanim kupię... spróbuję sama uszyć i jak widać nawet mi się udało. Nie jest tak elegancki, jak gotowy produkt ze sklepu, ale zadanie spałnia genialnie.


    Anka

    OdpowiedzUsuń