sobota, 2 listopada 2013

Prosta czapka



Ponieważ Gosia nie zaakceptowała opaski, przerobiłam ją - to znaczy opaskę - na czapkę.



Nabrałam oczka na obwodzie, nie mam pojęcia ile, i przerabiałam na drutach z żyłką.





W tym roku zawiesiliśmy w końcu zasłonę nad drzwiami wejściowymi. Spełnia ona funkcję wiatrołapu i blokady zimnego powietrza. Oczywiście w korytarzu zrobiło się ciemno, no może nie ciemno, ale znacznie ciemniej, ale też i cieplej! I o to chodziło.



Zasłona ma ładny błyszczący wzór i wpasowała się kolorystycznie w korytarz:


Artur nie jest zadowolony z karnisza, bo wyobrażał sobie, że kupię metalowy, ja natomiast wybrałam drewniany. Z tego powodu podczas wieszania nie obyło się bez kłótni - jak to zawsze u nas bywa podczas wszelkich prac remontowo-budowlanych. Mój drewniany karnisz zakłócił remontową wizję Artura, czego nie omieszkał mi wypomnieć kilka razy. 

5 komentarzy:

  1. Taka zasłonka to zdecydowanie dobra rzecz - skutecznie chroni przed wpadającym drzwiami chłodem. U mojej mamy dawno temu wisiał taki wełniany (jak filcowy) pled - ten dopiero zaciemniał pomieszczenie, ale czego się nie robi, żeby zatrzymać ciepło w domu:)
    Czapeczka Gosi bardzo ładna. U mnie jest odwrotny przypadek, córka nie akceptuje czapki, tylko chce opaskę, bo twierdzi, że jej się koczek do czapki nie mieści. Muszę wymyślić coś pośredniego, może czapka z o tworem na koczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U moich rodziców zawsze taka zasłona wisiała. Zimą chrobiła przez chłodem, a latem przed wszelkim robactwem:) miałam pewne opory, żeby zawiesić coś podobnego w naszych drzwiach, sama nie wiem dlaczego? teraz ciesze się niezmiernie!

      Usuń
  2. Teraz nadepnę na odcisk Arturowi - drewniany bardziej tam pasuje :) Uważam, że dobrze zrobiłaś.

    U mnie w domu okna plastikowe, całkiem nowe, a strasznie od nich ciągnie. Jakby miały co najmniej dwadzieścia lat...

    Musze się przyznać, że jak czytam takie posty, to bardzo cieszę się, że mój Połówek w ogóle nie miesza się w wystrój domu i zostawia mi zupełnie wolną rękę.

    Pozdrowienia przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uważałam, że drewniany i koniec! poręcz przy schodach jest drewniana, w dodatku polakierowana bezbarwnym lakierem, więc jak mogłam tam wstawić coś metalowego!? Artur generalnie nie wtrąca się do moich pomysłów, ale kiedy już postanowił udzielić sie i powiesić karnisz, to jego wizja wyglądała mniej więcej tak: karnisz, któy przetrwa dom, czyli najlepiej z kutego żelaza, a może tytanu:)


      Usuń
  3. Wyszła super czapka.
    U nas też wszelkie remonty są przyczyną spięć. Na szczęście dość szybko dochodzimy do porozumienia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń