piątek, 11 października 2013

Zaproszenie od renault




Ostatnio Artur został wyróżniony przez dealera renault. Dostał imienne zaproszenie na wyprzedaż aut z salonu, zarówno nówek, jak i używanych(ale też praktycznie nowych).





Całość jest wydarzeniem zamkniętym, tylko dla klientów renault. Aby móc wziąć udział w tym wydarzeniu, należy zadzwonić i się umówić na określoną godzinę, ponieważ każdy będzie miał przydzielonego pracownika, który ma się zająć potencjalnym kupującym:)

Jeszcze pół roku temu pewnie bylibyśmy bardzo zainteresowani, wszak szukaliśmy auta. Co prawda zaklinaliśmy się, że nie patrzymy w stronę renault, bo to, że jeden trafił się elegancki i bezproblemowy, to nie znaczy, że drugi też taki będzie; do tej pory nie wierzę, że bez wahania postawiliśmy na drugą lagunę! Chyba trochę prawdy jest w stwierdzeniu, że kto raz pojeździ "francuzem", temu trudno potem dogodzić. Przestrzeń, komfort, amortyzacja, wiele udogodnień, które dawane są w standarcie, bez dopłaty. Już teraz powiedziałam Arturowi, że jeśli będziemy kupować za jakiś czas kolejny samochód, to najpierw spojrzymy w strone laguny III.

Wracając do zaproszenia. Czyżbyśmy dzięki tym przeglądom, na które wstawialiśmy nasze obie renówki, załapali się na listę zaproszonych?:) Raptem dwa razy przejrzeli nam samochody; w ramach jakiejś ich polityki, raz na rok czy dwa, za darmo mogą zrobić taki przegląd, następnie wręczają listę, co należałoby zmienić(dowiedziałam się o tym od kolegi, który też jeździ renówką; postanowili z żoną wstawić auto do dealera, bo nie wierzą żadnym mechanikom. Z drżeniem serca czekali na to, ile dealer zaśpiewa, a on przyjemnie ich zaskoczył) Korzystając z ich doświadczeń, my zrobiliśmy to samo:) Następny, kupiony renault też poszedł do nich na przegląd, bo chcieliśmy wiedzieć czym jeździmy, a w końcu autoryzowany salon nie powinien odstawić fuchy, jak niektórzy z mechaników, z którymi można się spotkać.

I tak to, w świetle obecnej sytuacji, nie wybierzemy się raczej na to WYDARZENIE.


2 komentarze:

  1. O! A to ciekawe... a co Wam szkodzie umówić się i zobaczyć jak to wygląda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, niby nie stoi nic na przeszkodzie, ale Artur nie lubi chodzic dla samego chodzenia, a sprzedawać tego na pewno nie będziemy w najbliższym czasie.

    A.

    OdpowiedzUsuń