środa, 9 października 2013

Październikowe Emo



Pogoda była piękna, więc żeby spożytkować dziecięcą energię, wybraliśmy się do... parku w Emo.

Tam już widać przebłyski złocistych liści...


...choć dużo jeszcze zieleni.



Dzieciaki biegały, a ja tu i ówdzie przystanęłam i zrobiłam zdjęcie.



Ten park wciąż mnie zachwyca. Mogłabym tam chodzić i chodzić. Nigdy nie mam dość.




Te drzewa wciąż robia na mnie wrażenie.Szkoda, że kilka z nich wypadło, po pamiętnej zimie 2010/2011



Zrobiono nowe nasadzenia, ale jak to wygląda, najlepiej obrazują zdjęcia. Małe, niepozorne drzewka(choć wcale nie takie małe, gdy przychodzi je kupować i sadzić) tuż obok gigantów:



Dzieci pobiegły oczywiście nad jezioro, żeby obserwować ptaki. Cała czwórka spędziła tam chyba z pół godziny!



Ale było też co podziwiać i oglądać. Do tego czapla szara, w liczbie dwóch, co i raz latała nad jeziorem.



Nie mogło zabraknąć pojedynczych zdjęć.










Monika ze swoją przyjaciółką siedziały tak nad wodą i siedziały...



...aż trzeba było wracać.










Drzewa... wysokie, majestatyczne...




Uwielbiam wysokie, wielkie drzewa





Następny wpis będzie bardziej robótkowy. Coś udało mi się skonczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz