niedziela, 18 sierpnia 2013

Skończyłam tańczyć ze smokami





Wczoraj odłożyłam książkę na półkę. BYła to piąta część serii "Piśń lodu i ognia" ( bardziej chyba znanej jako "Game of thrones"). "Taniec ze smokami" przyniósł mi wiele zaskakujących zwrotów akcji. Artur, który czytał tę książkę pół roku temu, zostawił ostatnich kilkadziesiąt stron, żeby sobie je dawkować, bo nie zanosi się na szybkie wydanie części szóstej, a tym bardziej siódmej. Niestety, chcąc ze mną porozmawiać o tym, co się stało i co dalej przewidujemy, musiał dokończyć książkę. I jest niepocieszony! Ja też, ale rzuciłam się w wir czytania kolejnych tomiszczy zalegających moje półki w realu i na czytniku.

Mam bowiem czytnik. Małżonek zakupił takie coś na moje urodziny.




Musiało minąć ponad dwa miesiące, żebym wzięła TO coś do ręki(tak już mam, oswajam się długo) i w dużej mierze wpływ miała na to właśnie książka "The dance with dragons", bo tomiszcze jest ogromne i ciężko było czytać w łóżku.
Czytnik ma tzw. elektroniczny atrament, akceptuje wszystkie formaty książek i po dokupieniu dodatkowej karty pamięci(wbudowane jest "tylko" 2 giga, więc uważał, że dla mnie/dla nas będzie to za mało) mam 10GB przestrzeni na książki.
Już teraz wiem, że będę używać go dość często, bo jest bardzo wygodny wielu sytuacjach, kiedy taszczenie wielkich książek jest niemożliwe lub nieopłacalne.


7 komentarzy:


  1. Sama wygoda z tymi czytnikami,
    Tylko poczucie winy mnie, gdy mijam księgarnię, a jak widzę że ją zamykają, to odwracam oczy ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słucham drugiej części (Starcie królów). Po pierwszej też zrobiłam sobie małą przerwę, żeby emocje opadły. Słucham po polsku, choć w bibliotece jest po angielsku.
    Czytnik pewnie kiedyś też sobie sprawię - wydaje mi się, że prędzej czy później każdy, kto lubi czytać będzie z nich korzystał choćby z tych powodów, które Ty wymieniłaś.
    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  3. Kalino, wygoda po trzykroć! ale prawdziwych książek żal... u mnie w domu brakuje już miejsca na książki, więc po trochu i z tego powodu warto przeżucić się na czytnik; choć są takie tytuły, które wciąż chcę i będę chciała mieć na papierze.

    Motylku, ja zaczęłam czytać po angielsku, bo Artur kupił taką wersję - jeszcze papierową i jakoś nie chce mi się już przerzucać na polski. Emocje z tą książką są na pewno duże - o ile ktoś lubi fantasy - a z każdym tomem coraz większe!


    pozdrawiam


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie cierpię, gdy książka kończy się i trzeba czekać na następny tom! W serialach zawsze jakoś lepiej to znoszę, pewnie dlatego, że czytając zawsze mocniej wszystko przeżywam... A czytnik to na pewno bardzo fajna rzecz. Sama się nad nim zastanawiam, dokładnie z tych powodów, o których piszesz - grube książki strasznie niewygodnie czyta się w łóżku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie wiem jak wytrzymam do kolejnej części, a nie zapowiada się, żeby szybko wyszła!

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  6. Mówiłam, że czytnik to fajna rzecz?
    Melduję, że żyję, jakoś...
    jm

    OdpowiedzUsuń
  7. A już się martwiłam! Jak ogarnę zamieszanie związane z początkiem roku szkolnego, to napiszę maila,a tymczasem trzymaj się!!!!


    Anka

    OdpowiedzUsuń