piątek, 22 lipca 2011

Clonmacnoise, Co. Offaly





...czyli całkiem blisko nas, bo po sąsiedzku, aczkolwiek jazdy troszkę było.


Clonmacnoise, największa atrakcja turystyczna tego hrabstwa i jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Irlandii.



Clonmacnoise to bardzo duży kompleks monastyczny zlokalizowany nad rzeką Shannon. Powstał około 548-549r założony przez św. Kierana. Fundatorem był Dermond - późniejszy Wysoki Król Irlandii. Klasztor był ważnym ośrodkiem nauki. Tu powstawały liczne księgi, manuskrypty. Oczywiście był wielokrotnie łupiony, palony i odbudowywany. W 1179r wikingowie strasznie splądrowali klasztor; po ich napaści powstawał z ruin około 400lat(w tym czasie też był wielokrotnie napadany). 
To, co widzimy dziś, to ruiny, jakie pozostawili po sobie Anglicy, których garnizon z Athlone zabrał wszystko, co się dało. Miało to miejsce w 1552r. Można rzec, że Anglicy położyli kres istnieniu monastyru.


Na teren opactwa wchodzi się przez biuro informacji turystycznej(pracują tam niezwykle mili i pomocni ludzie). Dostać tam można przewodniki w kilku podstawowych językach, do tego dostępne są ofoliowane kserokopie z szerszym opisem poszczególnych miejsc na terenie klasztoru; to również przetłumaczone jest na kilka języków, jednakże biuro posiada tylko po jednym egzemplarzu. Mieliśmy szczęście, bo nikt z Polaków, którzy weszli przed nami, nie był zainteresowany tymi kserówkami, zatem to my je dorwaliśmy. Moja mama, którą z kolei interesuje historia, zachwycona była tym, że może sobie sama poczytać, a nie tylko liczyć na jakieś tłumaczenia. Bardzo chciała mieć taką kserokopię i co się okazało? Jedna z kobiet pracujących w biurze, mimo braku niektórych urządzeń pomocniczych, postarała się i zrobiła mi odbitki tychże kserówek. Nie było to łatwe, ale widząc autentyczne zainteresowanie miejscem, zrobiła, co mogła. Przy okazji porozmawiałyśmy chwilę o jej i moim kraju. Pochwaliła się oczywiście, że odwiedzała Polskę. 

Tuż obok biura znajduje się ekspozycja, dzięki której dowiedzieć się można czegoś o życiu mnichów, a także ludzi, którzy żyli w okolicy; pokazane są - za pomocą makiet - prace nad wykuwaniem krzyży celtyckich, ich wznoszeniem, pochówek zmarłych, prace ludzi zajmujących się kowalstwem, połowem ryb, itp. Oprócz tego, pod dach przeniesiono 3 najważniejsze krzyże celtyckie. Na zewnątrz zastąpiono je replikami. 

W muzeum nie ma zakazu fotografowania, więc kilka fotek mamy, ale ze względu na użycie nowego aparatu, nie wyszły one takie, jakie byśmy chcieli mieć.



Tuż przed wejściem na teren klasztoru czeka na nas rzeźba mnicha:






Tuż po opuszczeniu muzeum czeka nas taki widok:



Najwyższa budowla w tym miejscu - okrągła wieża, jedna z dwóch. Ta zachowała się tylko częściowo, druga miała więcej szczęścia.


Patrząc trochę bardziej w prawo, mamy już widok na katedrę i oczywiście krzyże:





A w oddali rzeka Shannon, czarująca swymi łagodnymi zakolami:










...i kolejne krzyże:



Lubię ich zarys na tle nieba.

Druga okrągła wieża, stanowiąca integralną część kościoła - jednego z kilku, znajdujących się na terenie klasztoru. Z tym, że są to zupełnie inne budowle, niż te, do których przywykliśmy: maleńkie i proste.






Wszędzie piękne rzeźbienia, kolumny i inne ozdoby:




Dziewczyny powędrowały nad rzekę, pochlapały się trochę w wodzie:




Kolejny kościół:




Wiele płyt nagrobnych jest praktycznie całkiem porośniętych trawą. Ciekawe po ilu się depcze?  




Widoki urzekały mnie, a obecność krzyży i nagrobków nie wpływała jakoś przygnębiająco. Tutaj są one wrośnięte niemalże w krajobraz, takie naturalne, takie "od zawsze"...





Jeden z piękniejszych krzyży:





Bardziej współczesny nagrobek, ale ładnie wkomponował się w tło rzeki:




Krzyż we wnętrzu jednego z kościółków:




Pierwszy z trzech najstarszych krzyży(replika): Krzyż Północny




Jeszcze raz wieża, widziana przez okno:




Replika Krzyża Pisma Świętego(pochodzi z IXw.), a w zasadzie jego części:





I ostatni z trójki - Krzyż Południowy, naturalnie przekrzywiony:



Znam takiech, którzy w programie komputerowym naprostowaliby ten krzyż:)) tak, jak poziomują drogi na pagórkowatych terenach, żeby tylko kompozycja zdjęcia była ładna.


Pogoda zaczynała się trochę zmieniać, nadciągały chmury i krajobraz zmieniał się również; ciemne niebo nadawało specyficzny klimat otoczeniu:





Niedaleko parkingu znajdowały się jeszcze jedne ruiny; był to zamek normański z XIIIw.



Te jednak można było zobaczyć tylko z pewnej odległości. Dostęp do nich był zamknięty.





To chyba tyle, jeśli idzie o wyprawy, o których jeszcze nie pisałam; źle to ujęłam, wypraw było więcej, ale to ostatnie z nowych miejsc, które odwiedziliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz