piątek, 14 maja 2010

Cisza



Kiedy skończę szycie sukienki - nie mam pojęcia. Dlaczego?

Obie z Izą zachorowałyśmy i to tak skutecznie, że lekarz dał nam antybiotyk bez mrugnięcia okiem. U mnie oczywiście zatoki - tym razem nie tak ciężko, bo krwi nie ma - które powodują, że tracę chęć do życia. Izabela złapała coś ode mnie(a może od sióstr, które wcześniej przeszły chorobę?) i też ma leki. Obie snujemy się po domu od wtorku i nic nam się nie chce. Wszelkie prace odłożone. Mam tu na myśli robótki, bo życie, jak to życie, toczy się i wymaga zaspokojenia pewnych potrzeb. Obowiązki należy wykonać i koniec. Kropka. Gosia chodzi do szkoły, więc każdego ranka trzeba wstać i ją zawieźć, potem odebrać, odrobić pracę domową. 

Na pewno z dwójką małych dzieci było łatwiej - chodzi mi o okres, kiedy urodziła się Monika. Wtedy przede wszystkim nie gonił mnie czas. Rankami mogłam "wygrzebać się" o której chciałam i nic się nie działo. Teraz nie ma tak lekko. Dobrze, że chociaż Iza ma wewnętrzny zegarek i budzi się około 6 rano. Wstając o tej porze mam szansę na wyrobienie się ze wszystkim. Dobrze, że jest moja siostra, która zostanie z małą w domu. Ale ta sielanka się skończy i wtedy naprawdę trzeba będzie się sprężać, żeby z trójką dzieci wszędzie zdążyć. Pocieszam się, że do tego momentu jeszcze "chwilka" pozostała i wszelkie obawy "jak to będzie" odkładam na półkę z napisem "NIE OTWIERAĆ". Staram się być jak Scarlett O'Hara: żyć teraz zasadą - pomyślę o tym jutro. 



Mam cichą nadzieję, że choroba nas opuści i wkrótce życie wróci do równowagi, a ja wykażę się większym zapałem do wszelkich robótek. Póki co... cisza na blogu.

2 komentarze:

  1. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Banalnie, ale szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś tak po upałach człowiek łatwiej łapie infekcje. Złapałam i ja... Ale przechodzę łagodnie i mam nadzieję, że obejdzie się bez interwencji lekarza. A Wam życzę jak najszybszego wykurowania się:) Dobrze że nie zadręczasz się myślami "jak to będzie" - im mniej stresu, tym szybsze leczenie:) A przecież wiadomo, że nigdy nie ma tak, żeby jakoś nie było:)

    OdpowiedzUsuń