sobota, 6 lipca 2013

Torfowisko




Aby uczcić koniec roku oraz koniec okresu deszczowego, wybrałyśmy się z dziewczynami na wycieczkę na torfowiska. Artur odsypiał swoją ostatnią nockę, a zarazem ostatni dzień w pracy. Ostatni przed urlopem, żeby nie było niedomówień.
Tego dnia niebo jeszcze trochę się chmurzyło i próbowało nas straszyć - stąd widoczne na zdjęciach płaszczyki - ale generalnie pogoda wyglądała na "poprawiająca się", co też zapowiadały wszelkie prognozy.


Najpierw "buszowanie w trawie":




Zaglądanie w odległe od drogi zakątki(pod czujnym okiem siostry):



Szukanie pszczół i motyli:



I na koniec zdjęcia - wspólne zdjęcia!



Czy wszyscy zauważyli, że Monika nie ma trzech przednich, górnych zębów? Biedulka nie ma teraz łatwego życia, jeśli idzie o jedzenie. Ciężko cokolwiek ugryźć, ale za to uśmiech... fantastyczny!




Zakupiłam czereśnie, więc Monika na każdym zdjęciu usiłowała je zaprezentować. W tej chwili to jedne z niewielu owoców, które nie wymagają odgryzania, a co za tym idzie, używania siekaczy, których nie ma.









Motyl był wypatrzony przez Monikę i koniecznie musiał zostać obfotografowany!




Oczywiście wygibasy na farmerskiej bramie:



I zbieranie poziomek:



W końcu dotarłyśmy do jeziora:



Jeszcze słońce nie rozwinęło skrzydeł, więc i brzeg był cały dla nas. Dwa dni później nie byłoby już miejsca, żeby położyć swój koc:)







Woda w naszym okolicznym jeziorku jest bardzo zdrowa; podmywa torfowiska, zawiera wszelkie zdrowe minerały i ci, co mają problemu stawowe, chętnie się tutaj moczą. Ba, wożą nawet wodę do domu, żeby potem, w spokojności czterech ścian, wlać ją do miski i namoczyć zbolałe kości.









Po powrocie do domu opłukałam poziomki:



Sporo ich moje córki nazbierały, to muszę przyznać. I oczywiście Izabela wykazała się iście anielską cierpliwością w odgarnianiu liści i zbieraniu drobnych owocków.

Z poziomek powstał kisiel z owocami:



Teraz dziewczyny czekają na jeżyny. Widziały ich całe mnóstwo - samych kwiatów - więc już pytają, kiedy jedziemy?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz