niedziela, 21 lipca 2013

Sucho, sucho i gorąco!




Trzeba się nieźle naganiać z konewką, żeby utrzymać efekt wciąż kwitnącego i zielonego ogrodu.


Przed domem teraz właśnie wszystko kipi kolorami:




Diascia, ta na pierwszym planie, już niedługo potrzebowała będzie odmłodzenia. Teraz przechodzi najpiękniejszy okres kwitnienia.




Powojnik 'Rouge Cardinal' ma o wiele więcej kwiatów, niż na tym zdjęciu, ale jakoś nie po drodze było mi z aparatem w te upały:




Niebieskie lobelie i makowa czerwień pięciorników:






Cytrynowe lwie paszcze też przeżywają teraz najpiękniejszy okres:




Złociste nachyłki dopiero zaczynają rozwijać pierwsze kwiaty:




A tytoń wciąż piękny:



Na tyłach ogrodu rośnie rzodkiewka i już Monika i Izabelka wyrywały pierwsze okazy. Izabelka, cała szczęśliwa, opłukała z grubsza wodą z kranu i wbiła ząbki. Rzodkiewka jest nieporównywalnie bardziej gorzka niż ta z marketu, więc mina najmłodszej - bezcenna!




Rośnie też sałata, której część już przepikowałam, żeby było im luźniej. Zarówno rzodkiewka i sałata posiane były przez Monike i Izabelkę; obie moje córki każdego dnia, zaraz po wykiełkowaniu pierwszych roślinek, sprawdzały czy już można wyrywać.




Tuż za sałatą rośnie groszek zielony; mam nadzieję na jakikolwie plon w tym roku.

Mamy tez pomidorka koktajlowego, który przeszedł swoje. Dzieciaki sąsiadów złamały go w połowie, rzucając piłkę do naszego ogrodu. Na szczęście jakoś "stanął na nogi" i nawet kwitnie i owocuje! Dwie młodsze też już miały przyjemność dokonania pierwszych zbiorów.



A tutaj mój ogródek ziołowy, poprzelatany lobeliami:


W ziołach lądują i zabawki, i wąż ogrodowy, i w zasadzie wszystko inne, ale jak widać rośliny dają radę:)

W ogrodzie jest też słonecznik, ale tutaj nie ma się czym chwalić. No, może tym, że zaczął rosnąć. Monika przyniosła go ze szkoły ostatniego dnia(w szkole uczyli się czegoś i jako przykład, siali słoneczniki - każde dziecko swój). Roślinka była mała, wyciągnięta, teraz już ma pół metra wysokości. Przyznać jednak muszę, że potraktowałam go po macoszemu, bo posadziłam w najgorszym miejscu, w najgorszej glebie, a jak wiadomo, słoneczniki lubią dobrą ziemię, jeśli mają być piękne. Nic to, najważniejsze, że Monika zachwycona jest ogrodem i swoimi roślinkami:)




5 komentarzy:

  1. Pięknie i kolorowo! Efekt z pewnością wart tego machania konewką:)

    OdpowiedzUsuń
  2. taki malutki kawałek ziemi i aż tyle roslinek, ślicznie,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,stworzyłaś piękną zieloną oazę wokół swojego domu!Aż kipi kolorami!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. To, że gorąco - to cudownie. Mogłoby w nocy popadać (bo w dzień latam po okolicy i uwierzyć nie mogę, że trawniki wyschnięte jak w Gdańsku)

    OdpowiedzUsuń
  5. PS. To mówiłam ja, Ewa = oslun, ale z konta mojego dziecka przez pomyłkę ;-)

    OdpowiedzUsuń