środa, 8 maja 2013

The Irish National Heritage Park


To miejsce było naszym kolejnym punktem sobotniej wycieczki. Trafiłam na nie dzięki temu, że Taita opisała je na swoim blogu.

Relacja będzie długa i podzielona na dwa wpisy, ponieważ nie sposób zmieścić wszystko w jednym i nie zanudzić czytelników.

Bilety zakupione - oczywiście rodzinne, dzieci zaopatrzone we wskazówki, czego mają poszukiwać, aby na sam koniec "zaliczyć" historyczny szlak i dostać nagrodę. Ruszamy!

Po przekroczeniu bramy taki oto widok przed nami:


Ścieżka prowadzi przez teren podmokły, momentami bagnisty. Gdyby była to normalna irlandzka wiosna(a w zasadzie początek lata, który tu liczą od 1 maja) widoki byłyby znacznie piękniejsze, a tak... prawie bezlistnie.

Każdy punkt opisany jest zarówno w przewodniku, który otrzymaliśmy przy wejściu, jak i na tablicach, stojących w pobliżu obiektów. Zawsze dziękuję za te tablice, bo w naszym przypadku nie jest możliwe spokojne zaznajomienie się z informacjami, kiedy dzieciaki biegaja i są w kilku miejscach jednocześnie. Czytamy bardzo, bardzo pobieżnie, a potem szybko robię zdjęcie każdej tablicy. W zaciszu domowym, na spokojnie, przeglądam, czytam i piszę posty. Posty dla Was i dla siebie, aby nie uleciało z głowy to, co teraz wydaje się takie oczywiste, a za kilka miesięcy zblednie.


Przydługawo to opisuję, wiem. Już wracam do wycieczki, wycieczki szlakiem historii zaludniania tych ziem.


Pierwsi ludzie przybyli do Irlandii około 9000 lat temu; był to okres mezozoiku. Ich obozy wyglądały, jak ten poniżej. Żyli z połowu ryb, polowania i zbierania bogactw natury. Życie, które prowadzili, praktycznie nie ulegało zmienie przez około 3000 lat. Umiejętnością, jaką opanowali, było używanie ostrych kamieni do wyrobu pierwszych oszczepów, strzał czy innych tego typu narzędzi.
W środku jednej z chat rozpięto sieci, jakie pletli, aby łowic ryby.


Tak wyglądały typowe obozy ludzi z tamtej epoki. Chaty raczej małe, bez określonych kształtów.



W pobliżu jednej z chat zgórek z muszli, które zawsze znajdowały się w takich miejscach, jako odpadki po posiłkach.


Rolnictwo zaczęło się rozwijać w Irlandii około 6000 lat temu. Pierwsi farmerzy przybyli z Dalekiego Wschodu. Zaczęli przede wszystkim hodować  zwierzęta(owce, świnie, bydło; tylko świnie były na Wyspie gatunkiem rodzimym, reszta została sprowadzona), a nie polegać tylko na polowaniach. Zaczęli też tworzyć pierwsze społeczności, nauczyli się lepić gliniane naczynia do gotowania, jak i przechowywania żywności. Budowali już większe domy, na planie prostokąta, podzielone na 2-3 pomieszczenia. W pobliżu domów znajdowały się pola i pierwsze ogrody.








Przed chatami, w obrębie kręgu przeznaczonego na ognisko, położone zostało tlące się polano, więc snujący się dymek dodawał atmosfery temu miejscu.





Ogród, jak widać, dość prymitywny, ale przecież to dopiero początek.






W całej Irlandii znaleźć można ogromne budowle megalityczne - grobowce; są one wzniesione z tak wielkich bloków skalnych, że początkowo zwane były grobowcami olbrzymów. Tuż obok repliki takiego grobowca pokazane jest, jak ówcześni ludzie radzili sobie z przemieszczaniem gigantycznych bloków skalnych: podkładane były pod nie okrągłe pnie drzew, dzięki którym pchano głazy w docelowe miejsca.
Grobowce mają różne formy, od prostych, do tych bardziej złożonych. Prawie wszystkie znalezione w nich szczątki noszą ślady kremacji. W większości są to też groby zbiorowe, rzadko spotyka się miejsca pochówku pojedynczych osób.







Można popróbować przetoczyć atrapę głazu. Nam się nie udało, nie wiem czy za mało sił, czy coś nie działało?





Kamienne kręgi... kolejne ciekawe miejsca, które znaleźć można na terenie Irlandii. Związane były one prawdopodobnie z kultem słońca. Znaleźć można w ich obrębie szczątki ludzkie. Nie wiadomo jednak czy były to złożone ofiary, czy też miejsca pochówku szczególnych osób, w tym wypadku kapłanów, bądź przywódców.
Kamienne kręgi budowane były zawsze w podobny sposób: z nieparzystej liczby głazów, z których dwa najwyższe zaznaczały wejście, a dokładnie naprzeciw nich leżał(nie stał) znacznie mniejszy głaz. Zorientowane były one w kierunku pólnocnowschodni/południowozachodzni. Podejrzewa się, że ich charakterystyczne rozmieszczenie pomagało określić za pomoca słońca, księżyca i gwiazd, porę roku.





Kolejny punkt - głaz z wyrytymi inskrypcjami. Dzięki tablicy informacyjnej dowiedziałam się całkiem sporo interesujących rzeczy. Napis wyryto w starożytnym języku irlandzkim, co wskazywałoby, że ludzie porozumiewający się celtyckim, byli już wtedy na tych terenach. Celtowie uchodzili za dość luźne społeczności rozrzucone po Europie, mówiące podobnymi językami. Dla ówczesnych Greków czy Rzymian, wydawali się być wszyscy tacy sami.
Jak się powszechnie uważa, Irlandia to kraj Celtów, ale nie znaleziono tutaj jakichś szczególnych znaków wskazujących na celtyckie panowanie na tych ziemiach, czy celtyckie podboje. Archeologowie uważają, że kultura celtycka została zaadoptowana w ten sam sposób, w jaki później przyjęto kulturę zachodu.
Gdzie sięgają natomiast korzenie języka irlandzkiego, trudno powiedzieć; jest on na pewno jakąś formą celtyckiego, ale archeologowie i lingwiści twierdzą, że sięga on epoki brązu, czyli długo przed tym, zanim pojawili się tutaj ludy celtyckie.
Głazy z takimi napisami stawiane były często na cześć zmarłych. Inskrypcje czytane były z dołu do góry. Co ciekawe, taka forma pisma używana była jeszcze kilka setek lat temu!






Forty w kształcie okręgu, czyli umiejscowione na wzniesieniu, otoczone palisadą z bali(kamienia) i kanałem biegnącym dookoła, koliste place, w obrębie których znajdowało się kilka budynków. Forty zamieszkiwali najważniejsi dla społeczności ludzie: przywódcy, bogaci farmerzy, rzemieślnicy. Także królowie budowali i żyli w takich fortach. Zwykli ludzie osiedlali się poza murami, ale też niezbyt daleko. Poza palisadą znajdowały się pola uprawne, ogrody, czasem sady z jabłoniami i śliwami.
W samym forcie były zagrody dla zwierząt, kurnik, często pasieka. Wewnątrz trzymano wszystkie narzędzia do pracy na roli. Bardzo często budowano specjalne pomieszczenia pod ziemią, w których trzymano żywność. Były to pierwsze spiżarnie.






Bedąc wewnątrz, odczułam spokój, który chyba wywołany był samym miejscem, jego cichością przerywaną tylko szumem wiatru pod dachami i śpiewiem ptaków.


Słońce przygrzewało, dziewczyny biegały między chatami, ja spacerowałam, oglądałam wszystko i czułam się jakby mnie przeniesiono do innej rzeczywistości.


Tutaj już widać, że wnętrze jest wyposażone w materiały, łoża zaścielone nie tylko skórami, ale i płótnem; pierwsze stoły, znacznie więcej naczyń... wszystko to wskazywało na większe bogactwo mieszkańców, na nieco większą dbałość o komfort.



Specjalna chata - spiżarnia. Podwieszone szynki i kiełbasy, sery na stołach i atrapy jedzenia, którego już nie potrafiłam zidentyfikować. Sama nie wiem, czy dach z trzciny tak izoluje, czy to jakaś inna tajemnica budowniczych, w każdym razie na zewnątrz było bardzo ciepło, a po przekroczeniu progu otaczał nas chłód.



Wiata, pod którą gromadzono sprzęty rolnicze



I jeszcze jedno zdjęcie pokazujące wnętrze ówczesnego fortu:



Na zewnątrz można było popróbować swoich sił w pleceniu płotów. Oczywiście wszyscy zabraliśmy się za przeplatanie:



Zabawa była na tyle dobra, że dziewczyny nie chciały opuszczać tego miejsca.



I dzisiaj na tym zakończę wycieczkę. Kolejna porcja za kilka dni, kiedy już przejrzę dostępne materiały i zbiorę to w sensowną całość.


4 komentarze:

  1. uwielbiam wędrówki w przeszłość...
    pozdrawiam - wanilia39

    OdpowiedzUsuń
  2. Wanilio, mój mąż i ja także i od jakiegoś czasu próbujemy zarazić tym dzieciaki

    pozdrawiam


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetne miejsce! Z chęcią odwiedziłabym na własnych nóżkach, nie tylko wirtualnie!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  4. pieknie,pięknie,dzieciaki miały radochę, sporo obejrzą,a szczerze mnie się już nie chce, chyba moje czasy już minęły, dobrze mi tu siedzieć na wersalce i Was oglądać,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń