piątek, 4 listopada 2011

Cmentarz w Killenard





Niedaleko nas - trochę ponad 3 mile(4,5km) - leży mała miejscowość Killenard.




Idąc aleją...




...wchodzimy na stary cmentarz...





...dość klimatyczny, muszę przyznać.


Pędy dzikiej róży, jeżyn i bluszczu, splątane są niekiedy w gąszcz nie do przebycia; strzegą starych, niejednokrotnie zapomnianych, grobów. 




Wiatr szumi delikatnie w koronach drzew, czasem krzyknie jakiś ptak...





W większości jednak panuje cisza... Tylko groby, cisza i my...




Znaleźć tu można ładne krzyże, bardzo stare, niektóre urzekające swoją prostotą, inne wyszukanym wzorem, a jeszcze inne... 


...ciekawe przez swą odmienność...






Pokryte porostami, naruszone zębem czasu...




...wciąż jednak piękne...




Pośród starych, naprawdę starych grobów, znaleźć można także wytwory bardziej współczesne:


Ten akurat urzekający, ale są i typowe przykłady "landrynkowej sztuki nagrobnej", jeśli tak to można określić. Kolorowe gołąbki, tulące się aniołki czy kolorowy żwir. Z tym, że nie to ładne co ładne, tylko to, co się komu podoba:)




hrabina.ee, piątek, 04 listopada 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz