niedziela, 2 października 2011

Cahir Castle, Co. Tipperary






Średniowieczna twierdza - cel kolejnej naszej wycieczki, zupełnie nie planowanej. Poszliśmy na żywioł. Zapowiedzieli sensowną pogodę, więc szybko: gdzie jedziemy? Artur chciał do Galway, bo tam miało być słonecznie i choć daleko, to autostradą dotarlibyśmy w ciągu 2,5 godziny(jak ja nie doceniałam autostrad, a to takie użyteczne!). Ostatecznie wybraliśmy bliższy cel - tylko godzina jazdy - i tak wylądowaliśmy w miasteczku Cahir.


Zamek zbudowany został w XIIIw na wyspie, na rzece Suir. Pierwotnie stał tam fort, zwany kamiennym(Cathair) i od niego wzięły nazwę i twierdza i miasteczko wkoło niej. W XIVw zamek przeszedł w ręce rodziny Butlerów(jakże często ich nazwisko przewija się w tych opowieściach). W kolejnych stuleciach był powiększany i przebudowywany.

Twierdza była nie do zdobycia - taka krążyła o niej opinia. Faktycznie, solidnie zbudowana, zaopatrzona w 6 wież obronnych, dodatkowo dostęp utrudniało usytuowanie na skalistej wyspie. Mimo wszystko padła w 1599r. Anglicy zdobyli ją, choć nie obyło to łatwe.


Trudno jest objąć zwykłym aparatem całość:









Jak zwykle wrażenie robiła na mnie wielkość zamku:




To pierwsza twierdza, gdzie prawie wszędzie można było wejść: na wieże, na mury obronne, wspinać się krętymi, wąskimi schodami... Dla moich dziewczyn była to "mała przygoda", kiedy tak wspinały się w górę, schodziły w dół i wszędzie, dosłownie wszędzie, musiały uważać i patrzeć pod nogi. Dzieci były zachwycone! My troszkę mniej, bo naprawdę momentami serce miałam w gardle, kiedy widziałam stromizny schodów i wąziutkie, wyszczerbione stopnie.







Byliśmy tam wysoko i wyglądaliśmy przez te wąskie okienka:









Jedna z bram:




A z tej wieży....




...do której było dość łatwo wejść(schody w dobrym stanie, poręcz)...






...rozciągał się taki widok:




A tu moje dzieci w otoczeniu kamiennych ścian:




Wycieczka była nad wyraz udana.

W następnym roku wykupimy sobie bilet rodzinny z możliwością wejścia do wszystkich tego typu zabytków. Płaci się raz - za jeden rok - i na podstawie takiej karty ma się już wolny wstęp. Tak to przynajmniej opisują. 
hrabina.ee, niedziela, 02 października 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz