czwartek, 28 marca 2013

Porządki już mam za sobą





Jako, że te święta Artur spędzi w pracy, nie mam natchnienia na pieczenie i gotowanie. Sprzątanie mam już za sobą, a zrobiłam to według przepisu, który zamieszczam niżej:






Zimowe dni uprzyjemniałam sobie(i wciąż uprzyjemniam, jako że nadal mamy zimę) kwiatami, moimi ulubionymi kwiatami - różami. Kupowałam je w obniżonej cenie, bo były już "na wylocie"; w naszym zimnym domu spokojnie stały po dwa tygodnie i wciąż były piękne. Zatem, na własnym przykładzie mogę potwierdzić: chłodnia spowalnia procesy starzenia kwiatów. Ponieważ tegoroczna zima nie zamierza ustąpić, a może to wiosna nie zamierza wrócić z baletów, mam cichą nadzieję, że mój własny proces starzenia też został skutecznie przyhamowany w tym roku:)

Teraz już pokazuję róże:







Zawsze fascynował mnie układ płatków różanych...



...te momenty, kiedy z ciasno zwiniętego pąka wyłaniał się kolor, kiedy pąk zmieniał się w kwiat...




Kiedy już dni świetności mijały, róże zawisały na żyrandolu:



...aby za jakiś czas powędrować do wazonu i wciąż błyszczeć urodą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz