środa, 6 marca 2013

Po wielu latach...






...,moja przyjaciółka z czasów studiów, w końcu nas odwiedziła. Jechała do mnie jak sójka za morze. Dotarła. Wybrała sobie niezbyt korzystny czas, bo okoliczności przyrody są, nazwijmy rzecz po imieniu, niezbyt zachęcające do wszelakich spacerów.

Przyroda się budzi, owszem, ale do pełni rozkwitu brakuje kilku tygodni.


Wybrałyśmy się do parku w Emo - oczywiście, jakżeby inaczej:) 




Majestatyczne drzewa wciąż bez liści, ale też mają swój urok, urok zagwarantowany przez ich długowieczne piękno.


Gałęzie, jeszcze bezlistne, malowały piękne obrazy na tle błękitnego nieba. Jak się temu oprzeć?



Ja zrobiłam tylko kilka fotek, w końcu ileż razy można fotografować to samo? Koleżanka trzaskała foty jedna za drugą.


Jezioro skusiło mnie swoją barwą, kiedy tak pięknie odbiło kolor nieba. Wyjęłam aparat, a Ania(bo ona też nosi to piękne imię) wykańczała baterię w swoim sprzęcie.





Pojechałyśmy nad jezioro na torfowiskach; wszystko jeszcze bledziutkie i niepewne:




Plus ogromny: brak ludzi, cisza i spokój. 

Trawy i turzyce jeszcze straszą - a może właśnie nie - resztkami z zeszłego roku, szumiącymi w podmuchach wiatru... stąpa sie tylko po mchu, który ugina się pod stopami.



Zaliczyłyśmy też ruiny koło Portlaoise i wieżę koło stacji ciśnień w Portarlington - tego jeszcze Wam nie pokazywałam. 


Czas spędziłyśmy naprawdę miło, a pogoda starała się ze wszystkich sił. Przez całe 5 dni pobytu Ani, nie spadła ani jedna kropla deszczu. Trochę próbowało mżyć, nawet może nie, bo "mżawka" to za mocne słowo. Przez chwile spadała lekka mgiełka, ledwo wyczuwalna na twarzy.


Nagadałyśmy się ile tylko można. Byłyśmy w najlepszym pubie w naszym miasteczku. Ania poznała kilka osób, miała okazję porozmawiać z rdzennymi mieszkańcami. 
Spróbowała lokalnych wyrobów, które na ogół jej smakowały. Żałowała okropnie, że nie może zobaczyć Irlandii w pełni rozkwitu(ale to jeszcze przecież przed nią) i obiecywałą sobie, że wrócą tutaj z rodziną, tylko już w lepszej dla turystów, porze roku.


Ja z kolei, miałam okazję odwiedzić miejsca, które znam(pewnie jeszcze nie raz tam pojadę) i przekonać się, że czas zmienił nas trochę, ale nei na tyle, żeby zniszczyć to, co nas kiedyś łączyło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz