czwartek, 28 marca 2013

Białe bolerko już wisi





Zakończyłam pracę nad jedną z białych rzeczy. Jak wspomniałam w tytule, już wisi na wieszaku i czeka na swój wielki dzień. Praca była wyjątkowo przyjemna i poszła mi nadzwyczaj szybko. Może dlatego, że jest to mały rozmiar? Włóczki pochłonęła sporo: 3,5 motków czystej bawełny "Cruise" Aran produkowanej w Irlandii, w Cork, przez Tivoli.


Na płasko bolerko - bo o nim mowa - wygląda tak sobie:




Na osóbce już lepiej, choć muszę przyznać, że Małgosia dziś wybrała sobie średni strój. Prezentacja białego wdzianka na tych maziajkach nie wygląda najlepiej, ale wyjścia nie było. Córka niezbyt chętnie pozuje, skoro więc "złapałam" jej dobry humor, nie chciałam tego zrujnować propozycją zmiany stroju:)





Pod szyją delikatne łuki:



Zastanawiam się nad jakimkolwiek zapięciem(Artur wyjątkowo domagał się jakichś guziczków, kwiatków czy innych ozdób, kiedy ja tłumaczyłam, że przy tym wzorze już nic więcej nie jest potrzebne; dodam tylko, że nie jest przekonany)


Rękawy dość długie, żeby nie było zaskoczenia za dwa miesiące:




Wykończenie rękawów:




Z tyłu podobnie - wykończyłam półkolami:




Jeszcze zbliżenie wykończeń na ciemnych tłach:



Przyznaję, że te półkola dodały ostatecznego uroku robótce. 




Jest to pierwsze bolerko zrobione na miarę(generalnie po sweterku, który dziergałam 7 lat temu, nic poza tym nie robiłam dla dzieci). Wyrysowałam szablon tyłu(przody robiłam według tyłu, tylko założyłam, że mają się nie zchodzić po środku), wymierzyłam rękaw, wyliczyłam główkę, wyrysowałam... a potem i tak robiłam ją na czuja. Przypięłam prawie gotowy rękaw, oceniłam ile jeszcze rzędów potrzeba do ładnego przylegania rękawa na ramieniu, odpiełam, dorobiłam resztę i przypięłam jeszcze raz. Na szczęście udało się za pierwszym podejściem. To taka praca "na piechotę"; pewnie można łatwiej i szybciej, ale jako samouk dochodzę do niektórych rzeczy swoimi metodami. Dłużej, ale nie muszę wysilać się na próby zrozumienia czyichś tłumaczeń.


Jak już robiłam Gosi zdjęcia, uchwyciłam od razu jej dzisiejszą fryzurę. Taki warkoczyk nakładany na kucyk:





A w pudełku kolejna rzecz się bieli:




Już niedługo w pełnej odsłonie.

2 komentarze:

  1. Ja też coraz większą sympatią zaczynam pałać do tej platformy...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja dopiero się uczę... i na pewno popełnie tu sporo błędów:)


    pozdrawiam

    Anka

    OdpowiedzUsuń