wtorek, 15 stycznia 2013

Jedna z nowin






Jak już wspominałam, ten rok już zaczął się dla nas dość dobrze. Zaraz z początkiem stycznia firma, w której pracuje Artur, "przetasowała" ludzi na inne miejsca. Artur dostał znowu dniówki!


Ponad 2,5 roku pracował tylko i wyłącznie na nocne zmiany. Wprowadziło to na początku spory zamęt, zwłaszcza, że Izabelka miała wtedy dopiero 5 miesięcy; postawiło dom na głowie(prawie jak urodzenie kolejnego dziecka) i ograniczyło nasze dzienne możliwości i aktywności. Dziewczyny zawsze miały do mnie żal, że nie zapraszam często ich koleżanek, ale nie było to po prostu możliwe na taką skalę, jak drzewiej bywało. 
Teraz wszystko wraca do normy, choć i tego, po takim czasie, musimy się nauczyć, albo może tylko przypomnieć?

Oczywiście są i ciemniejsze strony tej radości(mniej godzin i brak dopłaty za nocne zmiany), ale... nie można mieć wszystkiego, prawda. Na tę ciemniejszą stronę medalu staram się po prostu nie patrzeć.


To nie koniec zmian, ale jeszcze nie czas o innych pisać.




Zaczęło znowu mrozić w naszych stronach. Moje auto pokryte bywa warstwą lodu i szronu. Odpalam je i po kilku minutach już jest czyste, a moi sąsiedzi Irlandczycy wybiegają, jak zawsze, z dzbankami pełnymi wody i chlust! Dwóm osobom już szyby nie wytrzymały, ciekawe dlaczego? 

Wieczorami zapalam świeczki i rozjaśniam czerń nocy. Grzejniki włączone prawie cały czas, ale temperatury niskie u nas panują. Wyobraźcie sobie wyjście spod ciepłego prysznica, gdy w łazience jest 16 stopni, no czasem nawet 18! Pewnie dlatego zahartowani jesteśmy(ostatni raz chorowaliśmy chyba z rok temu), ale w marzeniach ciągle lecimy na urlop do jakiegoś ciepłego kraju. W tym roku jeszcze pewnie nie, ale w przyszłym... marzę o wygrzaniu się w naprawdę gorącym słońcu.
Marzymy o kominku, czy chociaż o jakimś normalnym, ciepłym domu. Marzymy...



Komentarze

  • 2,5 roku same nocki?!!! Rany... Nie wyobrażam sobie... Chyba trudno jest się przestawić na taki nocny tryb. A teraz z powrotem na dzienny... 
    U nas też zimno, ale dopóki brak 20 i 30-stostopniowych mrozów, tak jak w ub. roku, to nie narzekam, do -15 st. wciąż wydaje mi się w miarę ciepło;) A do spania 16 stopni jest w sam raz:) 
    No i odporności gratuluję! Mnie też parę razy wirus próbował, ale się nie dałam... Gorące mleko i czosnek robią swoje:)
    napisał: ren-ya 2013/01/16 07:31:40
  • Ren-ya, da się przyzwyczaiś do takiego trybu zycia, ale jest to trudne na początku. Tak, 16 do spania jest ok, ja się źle wyraziłam w poście, w łazienkach podczas kąpieli mamy taka temperaturę. póki woda cię grzeje, jest ok, ale potem... 

    pozdrawiam 


    Anka
    napisał: hrabina.ee 2013/01/16 13:15:36
  • znam ból nocnych zmian jak są dzieci,czasami jest u mnie wnuk to najlepiej wyjść z domu a on chetnie dziadka by obudził bo się chce z nim bawić.
    napisał: urszula97 2013/01/16 17:39:26
  • jeszcze, w tej temperaturze to chyba szybciej bym wyszła z wanny niż weszła, mama nam zawsze pierzyny grzała na piecu kaflowym i które wyszło z łazienki to zaraz przykrywała.
    napisał: urszula97 2013/01/16 17:40:52
  • Ciekawa jestem jakież to kolejne zmiany nastąpią? 
    U nas też ciut się zmieniło, pierwsze zmiany już na blogu, reszta nabiera kształtów. I może w weekend już pokażę. 
    A z tą wodą na szybę to ręce opadają... pewnie nie macie tam skrobaczek, co? Może kupię trochę, prześlę Ci i zrobimy na tym interes życia?;))))
    napisał: Gość: jm, apn-46-169-149-170.dynamic.gprs.plus.pl 2013/01/16 19:37:11
  • Ula, na szczęście już za nami najgorszy okres, przynajmniej w tej chwili. A do temperatury można się trochę przyzwyczaić(troche, podkreślam, bo całkiem to chyba nie da rady), a i zahartowanie to jakby na plus sprawa. 


    Asiu, skrobaczki byłyby hitem 3 lata temu. teraz już mają i można wszędzie kupić. Ba, kiedy nadchodzi zima to w sklepach kupisz wszystko, de-icer'y, skrobaczki, specjalne płyny, na naszej stacji benzynowej(naszej, bo ciągle tam tankujemy, nawet kiedy nie mamy forsy, bo zapomnieliśmy i tak nam naleją) dostałam ekran przeciwko zamarzaniu przedniej szyby. ciekawe czy dostatecznie duży? 


    pozdrawiam 


    Anka
    napisał: hrabina.ee 2013/01/16 22:02:22
  • Aniu, ja wiem jak to jest jak wychodzisz spod prysznica a tu +16 albo 14... Ja rano wychodze spod koldry i lece palic w kominku a zaim sie nagrzeje w domu tojednak troche trwa... Zycze Wam, zebyscie mogli juz niedlugo wybrac sie w te cieple kraje! 
    Pozdrawiam CIEPLO, 
    Motylek
    napisał: Gość: , 2.sub-75-233-147.myvzw.com 2013/01/16 22:39:23
  • Ja najchętniej ciułała bym przez cały rok, aby zimą wyjechać gdzieś, gdzie jest ciepło. Chociaż na trochę. Nie cierpię zim. 
    Mieszkałam kiedyś na sublokatorce z piecem na wkład elektryczny, który zimą się normalnie popsuł. I przeżyłam noce +14, ubrana we wszystko co się dało i pod dwiema kołdrami i kocami. Nie mogłam spać z zimna. A przecież też wolę, jak jest chłodniej do spania. 
    Teraz przynajmniej w domu mam ciepło, bo o tym co na zewnątrz, to nawet mi się pisać nie chce... 
    Byle do wiosny!
    napisał: rest5 2013/01/20 10:52:31
  • Motylku, dla mnie najgorszy jest sam moment wyjścia, ten przeskok temperatur, potem juz z każdą sekundą łatwiej i łatwiej. 

    Rest, ja też bym ciułała i ciułała... w tym roku nawet uskładałam juz na cały wyjazd:) i co z tego? teraz jest pierwsza komunia, do tego prywatna szkoła polska, poza tym wypadły nam pewne sprawy i po naszym marzeniu o Hiszpanii. Ale może za rok... albo za dwa... Moja siora pocieszyła mnie, że nie chodzi o to, ze ja źle gospodaruję pieniędzmi; inni nie mają dzieci, nie utrzymują dwóch aut, a czasem nawet jednego, to mogą sobie pozwolić na więcej. Nic to... kiedyś... jeszcze przecież nie umieram:D 

    pozdrawiam 

    Anka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz