sobota, 29 września 2012

Byliśmy na wyjeździe





Nie, nie pojechaliśmy na żadną wycieczkę, ani nic w tym rodzaju. Celem wyjazdu była ikea. Wyszedł nowy katalog - Artur do tej pory komentuje, że to właśnie katalog był głównym powodem wyprawy. Chodząc po zaaranżowanych pokojach, podglądałam pomysły, oceniałam meble, wypatrzyłam kilka dodatków... ot, taki rozrywkowy dzień zafundowaliśmy sobie. Nie obyło się jednak bez efektów ubocznych, widocznych z portfelu. 


Tym razem mały nabytek, bo tylko podłogowa lampa i abażurki do lampek nocnych, które póki co znalazły miejsce w pokoju dziennym, żeby było śmieszniej.


Kolejna, wieczorowa odsłona naszego "livingu":



Nawet konik na biegunach załapał się na fotkę. 



Lampa podłogowa - klasyczna, rzekłabym. Abażur plisowany; choć może harmonijka jest lepszym określeniem? Biały, po podświetleniu dostaje pięknej, mlecznej barwy. 


Łańcuszek z kulką do zaświecania - najwspanialsza zabawka Izabeli(i nie tylko) przez pierwszych kilka dni. Co chwila słychać było brzdęknięcie kulki o metalową rurkę. Dobrze, że żarówka wytrzymała to ciągłe włączanie i wyłączanie.




Na szafce telewizyjnej jedna z lampek nocnych. Nie znalazłam identycznego abażura, jak ten od dużej lampy, ale dość podobny. Myślę, że razem tworzą całkiem ładny komplet.


Ta klepsydra obok, to prezent od Sheili z przedszkola. Dostała go Monika od jednej z nauczycielek, to znaczy bardziej ja dostałam dla Moniki. W przedszkolu odmierzają taką klepsydrą tzw. "time out", czyli czas, kiedy dziecko po brzydkim zachowaniu siedzi na krzesełku i przemyśliwuje swoje postępowanie.

 Wszędzie szukałam takiej klepsydry, a w końcu dostałam w przedszkolu, bo kupili dwie. 
Na Monikę działa świetnie, a i Izabelka już od ponad pół roku korzysta z pomocy tego urządzonka w trudnych chwilach. Czas przesypania piasku to ok. 5 minut, ale Izabeli wystarcza zazwyczaj minutka, czasem dwie. 


I już na koniec zgrabna nóżka lampki.... 



 Druga lampka jeszcze nie zamontowana, bo potrzebuję przedłużacza, żeby doprowadzić prąd do połowy pokoju.

środa, 26 września 2012

Makowe osłonki




W chwili natchnienia i oderwania od innych prac, powstały osłonki:



Jeszcze schnące...



I już w miejscu docelowym.



Wyglądają całkiem znośnie, kiedy nie patrzeć z bliska:)

wtorek, 25 września 2012

Piosenki






W grudniu do kin wejdzie film "Hobbit", na który czekam już bardzo długo. 

Póki co za serce chwyciła mnie piosenka "Misty Mountains cold" 

Link do pełnej wersji


Link do wersji śpiewanej przez kobietę o nicku ShaDoWCa7  warto posłuchać, choć trwa ponad 16 minut. 


I jeszcze jedna - tym razem króciutka - wersja śpiewana przez chłopaka z Polski. Jego głos...


poniedziałek, 24 września 2012

Jesień...






...zawitała do nas na dobre. Deszcz, zimny wiatr i słońce, które świeci już tak "chłodno". Nadszedł czas, żeby znowu wyciągnąć z pudeł świeczki, lampeczki i wszystko to, co wnosi tyle ciepła do wnętrz, kiedy za oknem chłód.


Sięgnęłam na najwyższą półkę w naszej pralni, ściągnęłam kilka pudełek, przegrzebałam je dokładnie i oto co mam:




Zakupiony dawno temu świecznik, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne.


Podobają mi się jego detale:


I nic, a nic mi nie przeszkadza trochę szarych kropek, świadczących o lekkim zużyciu.



Z ukrycia wyszły też sztuczne perły, zapełniły flakon i zasłoniły łodyżki zasuszonych róż:





Wieczorem wszystko wygląda tak samo, a jednak inaczej:



W świetle świec cały pokój, regały z książkami, nabierają zupełnie innego wyglądu:



Z jednej strony lubię takie klimaty, bo trochę już mi ich brakowało(latem, nawet po 22-ej wciąż jest światło na zewnątrz, więc nie mam możliwości zapalania sobie świeczek), a z drugiej strony wiem, że zima i chłody są już nieuniknione.





A w kuchni takie ażurki na ścianach się pojawiają, kiedy zapalam latarenkę:





sobota, 15 września 2012

Mitenki - prace postępują





Nie wiem czy ja dostałam jakiegoś zaciemnienia kiedy podjęłam się zrobić mitenki? Przecież wszyscy wiedzą, że mitenki i każde rękawiczki czy coś na ich kształt, robi się w liczbie dwóch! Dwa znaczy powtórzenie! Ja nie cierpię robić czegoś dwa razy. Jakoś czarno widzę przyszłość . 
Ten pierwszy raz jest jak zabawa w odkrywanie. Robótka na pięciu drutach, do tego mitenki i do tego ażurowe - wiecie, żeby było ciekawie. Jak już się porywać, to na wyższy poziom raczej niż na niższy. 

Miałam już pierwsze "zastopowanie": co dalej? jak do tego podejść? Pomyślałam pół dnia i poszło. Na razie robótka w toku, ale... co będzie, kiedy skończę jedną?






I na mojej rączce z urąbanymi pazurami:




I jeszcze raz, z innego kąta:



Ciężko jest zrobić sobie samej zdjęcie. Zastanawia mnie dlaczego ten wzór tak się skręca? Czy tak ma być? Możliwe.

środa, 12 września 2012

Passiflora






Zakwitła mi przed domem:








Prawdopodobnie jest to 'Passiflora caerulea' jedna z najpopularniejszych odmian. Pewności jednak nie mam. 






Jedne pąki przekwitają, kolejne się otwierają... i takie to cudo mam przed drzwiami frontowymi.

poniedziałek, 10 września 2012

Dywanik do łazienki




Skończyłam, jeszcze ciepły...




mieszanka bawełny z akrylem





Wzór pętelkowy




Na pewno nie będzie to ostatnia produkcja.


sobota, 8 września 2012

Stało się....











W piątek, późnym popołudniem, Małgosia złamała rękę. Bardzo delikatne to złamanie, ale wciąż złamanie. Jechała na hulajnodze i z ogromnym impetem upadła na asfalt. 

Cóż więcej można dodać? Nic.

poniedziałek, 3 września 2012

Nowy rok szkolny!






Zaczął się 3 września, dość późno, jak na tutejsze szkoły. Większość z nich pierwsze zajęcia ogłosiła prawie tydzień wcześniej. 

Nie pisałam tego, ale przez całe wakacje męczyły mnie wątpliwości, jak to będzie z Moniką? Przedszkole lubiła, ale co płaczu było na początku.... Obawiałam się, że tym bardziej w szkole, gdzie siedzi się w ławkach, słucha nauczyciela, wykonuje nieco trudniejsze zadania, nie będzie lepiej. 


Nastawiałam się na ranki, zwłaszcza pierwszy, pełne łez. 


Co się okazało? Monika zadowolona uczestniczy we wszystkich zajęciach. Nosi plecak, radzi sobie z poleceniami, ba, nawet otrzymuje nagrody od nauczycielki za skupienie na lekcji i wykonywanie poleceń. Może dla niektórych rodziców to banalne, ale dla mnie to wielka rzecz!



Pierwszy poranek: mój małżonek po raz pierwszy od 4 lat uczestniczył we wszystkim. Do tej pory zawsze składało się, że był w pracy. Tym razem mógł pójść z nami. I nie chodzi o to, że było uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Tutaj nie ma takich tradycji. Pierwszy i ostatni dzień szkoły są takie same, jak pozostałe. No, może większy luz panuje, wiadomo, jak to na początku(lub końcu).


Plecaki gotowe:



Wiadomo który jest czyj, spoglądając tylko na rozmiar.


Obie gotowe do wyjścia:





Najmłodsza oczywiście też przy drzwiach:




I jeszcze wspólne zdjęcie sióstr:



I tak zaczęliśmy nowy rok szkolny!