sobota, 15 grudnia 2012

Wymieniłam pokrowce na poduszkach



Swego czasu, czyli około roku temu, zakupiłam poduszki na jadalniane krzesła. Krzeseł mam sześć, a poduszek jednakowych było sztuk cztery. Oczywiście dwie pozostałe też zakupiłam, tyle, że już w innym kolorze. Wiedziałam też od początku, że będę musiała pokrowce uszyć, bo kolorystyka nie pasowała wcale do naszej jadalni. Czas płynął, zrobił się z tego rok i nagle, wczoraj mnie naszło na szycie. 

Znalazłam stosowny materiał, odrysowałam formę i już bez dalszych przymiarek pocięłam materiał. Ten brak dokładnego mierzenia czasem się na mnie odbija, ale na szczęście nie tym razem. Wymyśliłam sobie jakieś tam mocowania w formie paseczków i...




...zarzuciłam stół skrawkami materii.


Dziś zebrałam się w sobie i dokończyłam dzieło. Szycie było nużące ze względu na powtarzalność elementów, szczególnie pasków. Przebrnęłam jednak.


Efektem jest taki stosik poduszek:




Materiał leżał ze 4 lata i planowałam uszyć z niego zupełnie coś innego, już nawet nie wiem co? Mimo delikatności wzorku, jest to solidnie utkana materia, dość gruba, więc mam cichą nadzieję, że wytrzyma troszkę. 



Nie ma się jednak co łudzić, przy tej kolorystce, z przewagą jasnych barw, trzeba będzie uszyć kolejny komplet, żeby był na zmianę. Dzieciaki na pewno wezmą czynny udział w przyspieszeniu procesu brudzenia.




Tu widok na paseczki, szyte w ekspresowym tempie.




I poducha już w akcji:






A na koniec ktoś mnie może poratuje? 

Jak przedłużyć świeżość drożdżowych ciast? Zwykłej babki na przykład. Macie jakieś sposoby? Moja babka już drugiego dnia jest prawie sucha. My możemy jeść, zawsze można ją odświeżyć, ale jak już chciałabym komuś dać... jak przetrzymać ją choć jeden dzień?

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz