niedziela, 2 grudnia 2012

Wieczornie, przytulnie



Nie piszę, bo jakoś tak nie wiem o czym? 

Po powrocie z Polski muszę od nowa wejść w to wszystko, w życie, które ani na chwilę nie przystanęło, abym mogła złapać jego rytm. Zaraz z miejsca trzeba było ogarnąć auta. Artura domagało się zmiany oleju, a mój ma drobną rzecz do wymiany; wciąż zresztą nie zrobioną, bo jakoś czasu nie było. Do tego Gosi polska szkoła i wiele innych, codziennych, rutynowych zajęć.

Wieczorami siadam w pokoju, czasem w jadalni i przy zapalonych świeczkach, odpoczywam. Spokój, bo dziewczyny śpią na górze(albo prawie śpią), ja z herbatą i książką w ręku... i to wszystko, co mi w tej chwili jest potrzebne. 




Pamiętam, jak rok temu starałam się za wszelką cenę wpasować swoje życie w zegar. Izabela musi iść spać o tej porze, dziewczyny kąpią się o tej, sprzątamy, zmywamy, szybko, żeby zdążyć, bo rytm musi być zachowany. I co z tego wychodziło? Sporo nerwowych sytuacji, nic więcej. 
W tym roku, mimo że Gosia kończy polską szkołę o pół godziny później, mimo że sama wszystko ogarniam, jakoś rzeczy lepiej się układają. 

Może to kwestia mojego uspokojenia właśnie?


Przecież świat się nie zawali, jeśli dzieci pójdą spać o godzinę później, prawda? W końcu to tylko raz w tygodniu. Staram się uspokoić i wyciszyć, tym bardziej teraz, kiedy dostałam lekkie ostrzeżenie od swego organizmu. 


Ograniczyłam swoje znajomości jeszcze bardziej; nie staram się znajdować czasu na siłę, zawalając inne rzeczy. Nigdy nie byłam osoba przesadnie towarzyską, więc nie odczuwam braku ludzi. 


Zdjęcie poniżej przypomniało mi, że muszę się zabrać za nowe zasłony. W Polsce zakupiłam cudne materiały, mama jeszcze ma mi dokupić jeden(albo dwa, zależnie od sytuacji); wszystko już jest zaplanowane, zmierzone, niemalże rozrysowane. Niedługo wpadnę w szał szyciowy, więc będzie coś do pokazania. Póki co, tylko latarenka na tle moich dawnych zasłon.



Zastanawiam się też nad "Złotym Krojem". Czy ktoś z Was szył coś z jego pomocą? Poczytałam trochę, obejrzałam kilka filmów w sieci i wydaje się dobrym rozwiązaniem, ale jak jest naprawdę? Trochę przeraża mnie cena zestawu startowego, który, jak rozumiem, trzeba zakupić. Czy ktoś może wypowiedzieć się na temat szycia ze Złotym Krojem?





A na stoliku nocnym książka "Buty szczęścia" Ewy Woydyłło i "Czy słyszysz śmiech motyli?" W. Muller

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz