piątek, 21 grudnia 2012

Co w kuchni?




...w tej chwili spokój, jeszcze spokój. 


Zakupiłyśmy razem z Izabelą rybę, a nawet dwie. 





Niedawno sprzedawali całe łososie, dość spore, przy czym zeszli z ceny o połowę. Skusiłam się na dwa takie po 2,5kg każdy. W tym roku na święta będzie zatem łosoś, a nie karp, którego miłośniczką jestem tylko ja. 
Izabela towarzyszyła mi przy całokształcie prac. Łosoś był wypatroszony, więc ta "przyjemność" mnie ominęła, ale już skrobanie łuski i odcinanie płetw, głowy i dzielenie... tak, zrobiłam to sama, mimo że jeszcze za dwa lata temu nie byłabym w stanie. 


Kilka dni temu upiekłam też makowy zawijaniec.

Rozwałkowałam jakoś za szeroko i stąd ten zawijas na końcu ciasta:




Po upieczeniu wszystko się prawie wyrównało:





I tylko z ilością maku przesadziłam, a może za cienko rozwałkowałam w środku? W każdym razie nie wyszły ładne warstwy  makowo-ciastowe:




 Takie trochę to wszystko zawalone, jakby ruina, ale w smaku rewelacja, więc mniejsza o większość. Jeden od razu poszedł tego samego dnia; drugi pocięłam i zamroziłam, żeby nie bawić się przez wigilią. 

Swoja drogą wypróbowałam nowy przepis na drożdżowe ciasto i nie przewidziałam, że tym razem wyrośnie aż tak! Powinnam to była podzielić na 4 placki, wtedy i kształtniejsze by wyszły i ładniej może ułożyłoby się ciasto w środku.


Dzięki znajomej blogowej Rest, wypróbowałam błyskawiczne pączki dla dzieci. Rest, one są rewelacyjne! 20 minut i miałam około 40 pączuszków, niemalże takich jak drożdżowe. Dzięki za zalinkowanie tamtej strony.
Może Wy znacie, ale ja dopiero poznałam stronę Skutecznie.TV  i jestem zachwycona.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz