niedziela, 4 listopada 2012

Zaległy wpis



Zaległy, bo będzie o zabawie w halloween. 

Tradycyjnie, jak co roku, byliśmy u Ann. I tradycyjnie, ja przygotowałam szarlotkę(o którą już dopytywał ojciec Ann) oraz inne słodkości. 

Dziewczyny przebrane za czarownice, czyli też nic nowego:




Monika w swoim ognistym stroju; w tym roku dostała stosowny kapelusz.


Gosia zaanektowała moją perukę z poprzedniego roku. Podobnie zresztą Monika - zabrała perukę mojej siostry.
 


Obie nie mogły doczekać się wyjścia na imprezę. 




A tu... co to? Czyżby czarownice porwały małą księżniczkę?



Księżniczka nie czuła potrzeby ułożenia fryzury. Piękna suknia w zupełności wystarczyła.

 


Tradycyjnie, jak co roku, następnego dnia poszłyśmy na cmentarz i zapaliłyśmy znicze na grobach, które stoją puste. Porozmawiałyśmy o tych, co odeszli.



I tak minął październik.... Do wyjazdu coraz bliżej i coraz większy stres "ściska" mi serce. Śmieją się ze mnie, że będę martwiła się o mój samochód, czy aby nie będzie mu smutno:) Tak sam zostanie na całe dziesięć dni! 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz