sobota, 10 listopada 2012

Szydełkowe zaczątki większych rzeczy



Podobał mi się szydełkowy szaliczek robiony takim prostym wzorem. Podobał... bo to już przeszłość.  W chwili, kiedy zaczęłam go szydełkować, przestał mi się wydawać taki ładny. Zrobiłam w samochodzie dwa rzędy motywu i sprułam. Zostało tylko zdjęcie:




Chociaż teraz, kiedy patrzę na zdjęcie, nie wygląda tak źle:); może mógłby być trochę szerszy.


Wpadł mi w oko wzór "łuski" i po obejrzeniu na youtube metody, zaczęłam robić. Ma być dla Moniki; wybrała sobie też kolor:




Skoro przeczytałam, że jest strasznie włóczkochłonny, postanowiłam wykorzystać te nici do drugiego szalika dla mnie:



Granat został po mitenkach - 3,5 motka, a jasny... to takie coś bez metki, na pewno z domieszką wełny, ale też i połyskliwej nici. Nie mam pojęcia co to jest, bo dostałam od babci już bez metek. 

Spróbowałam połączyć obie włóczki:


Jeszcze nie wiem czy przyjmę taki schemat, z tym, że po białym pójdzie znów melanż i dopiero granat(żeby przejścia kolorów były płynniejsze), czy też zaryzykować kontrast i robić przemiennie granat z jasnym. 

A Wam która opcja przypadłaby do gustu?

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz