piątek, 9 listopada 2012

Kolejna rzecz doprpwadzona do szczęśliwego końca



Właściwie to był projekcik. Malutki haft, a zabrał mi mnóstwo czasu.


Już nie pamiętam, w której gazecie - przepraszam, magazynie -  go znalazłam. Podobał mi się bardzo, zaczęłam wyszywać i po kilkudziesięciu krzyżykach odłożyłam na czas nieokreślony. Wróciłam jakiś czas temu i... jest:



Dzięki niemu nauczyłam się robić te kulki(french knot - jak to jest po polsku nazywane?). Są bajecznie proste, ale aby do tego dojść, skorzystałam z instrukcji na nieocenionym youtube.



Haft oprawiony czeka....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz