niedziela, 5 sierpnia 2012

Tort orzechowo-czekoladowy





Sprawdziłam następny przepis na tort. 

Kolejne ciasto, które gwarantuje brak zakalca - jest całościowo wilgotne zaraz po upieczeniu, do tego ciężkie i intensywnie orzechowe. Dodajmy do tego jeszcze rum i czekoladę...







Całości nie pokazuję, bo już nie ma. Pozostało tylko trochę. Rano zdołałam zrobić zdjęcie połówce - tort skończyłam przygotowywać wczoraj wieczorem - i całe szczęście.
Jak widać nie jest ozdabiany, bo nie o to chodziło. Chciałam tylko wypróbować przepis.




Podobno nadaje się do zamrożenia - właśnie sprawdzam. Zobaczymy jak zachowa się po rozmrożeniu. 

Ciasto wlałam do swojej dużej tortownicy(25 albo 28cm) i wypełniona była ona pod sam wierzch - dosłownie. Nie urosło jednak dużo, może ok. 1cm powyżej. Tort pochłania cały tuzin jaj i prawie pół kilograma zmielonych orzechów włoskich. Mąki w nim nie ma. 

Masa, którą jest przełożony, zrobiona została z masła i czekolady. Zastanawiałam się nad tym połączeniem, ale jest doskonałe; może za sprawą minimalnego dodatku rumu? Jak widać na zdjęciach, masy używa się bardzo oszczędnie - porcja z przepisu wystarcza dokładnie na cienkie posmarowanie dwóch krążków. I więcej jej nie potrzeba. Do tego polewa czekoladowa na wierzch i... można próbować.

Artur skrytykował ten tort - podobnie, jak kawowy. Nie jest rewelacyjny - to jego słowa. Ja z kolei od razu go polubiłam za orzechy i czekoladę. 

Wiem już, że ciasto upiekę dzień wcześniej, żeby ostygło na spokojnie. 



A z wieści ogrodowych... 




Kolejny powojnik zaczyna kwitnienie - 'Polish Spirit' - kolor jest zdecydowanie ciemniejszy, niż pokazują zdjęcia. 

Poniżej zapowiedź tego, co będzie dalej...




Czy ja już wspominałam, że uwielbiam powojniki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz