sobota, 14 lipca 2012

Kiedy pada deszcze...





...jedziemy na spacer do Emo. Zabieramy ze sobą kalosze, parasole, płaszcze i oczywiście aparat. 


A w parku jest tak zielono:






I bardzo mokro. Dziewczyny mają radość ogromną ze spaceru z parasolami:




Każda ma swój własny, Izabelka trochę połamany, ale jej to zupełnie nie przeszkadza.



Wyjątkowo dobrze nastrojone do zdjęć - wszystkie trzy!




Rządkiem maszerowały z parasolami, pod parasolami drzew:




A drzewa tam rosną wielkie!



Deszcz rozpadał się na dobre:



Płatki kwiatów aż kleiły się do liści:




...ale i tak zdjęcia wyszły całkiem ładne:




Woda, woda i woda... czy to kiedyś się skończy?



Nad jeziorem para łabędzi wyprowadziła młode na brzeg. Są tak przyzwyczajone do ludzi, że nawet nie zwracały uwagi na moje trzy córy:




Potem Izabelka weszła w kałużę powyżej kolan i tu już nawet kalosze nie pomogły, bo woda wlała się górą. Trzeba było wracać, ale po drodze jeszcze zahaczyłyśmy o obsypane kwieciem krzewy:



Iza już z niecierpliwością pokrzykiwała, że "mokio" w butach, ale zdjęcia pozwoliła zrobić.



I jeszcze zadumana pani w otoczeniu zieleni i lawendy:




I... po wylaniu resztek wody z butów, usadzeniu dzieciaków w aucie, powrót do domu i przebieranie. 

Myślicie, że straciły trochę energii? Nie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz