wtorek, 5 czerwca 2012

Tak...



...dziś mój tata zrobił nam "niespodziankę" i wylądował w szpitalu. Niespodzianka była wielka, bo po prostu zupełnie, ale to zupełnie, nie spodziewałabym się tego po nim. Wydaje się człowiekiem niezniszczalnym... 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jesteśmy tak daleko i nic nie możemy zrobić. Tylko dzwonić albo czekać na telefon. 

Czekanie... najgorsze chwile i godziny. 


Tata jest już po badaniach, ale zostanie w szpitalu na obserwacji. Nie wiem, jak on to przeżyje, bo już przez komórę wydaje rozporządzenia dla tych, co zostali w domu:)


Różne myśli plączą się mi po głowie; trudno coś napisać. Mam nadzieję, że wyniki będą dobre, że wszystko dobrze się skończy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz