piątek, 8 czerwca 2012

Kwieciście



Dziękuję za wszystkie Wasze słowa i życzenia powrotu zdrowia skierowane do mojego Taty. Jest dobrze i oby tak dalej!



Skoro sytuacja już nie przygnębia, pokażę to, co około miesiąca temu pojawiło się w ogrodzie. Pojawiło się i kwitnie cały czas.


Widok ogólny:






Lwie paszcze/wyżliny - jak kto woli, przezimowały w gruncie i teraz, po ostrym przycięciu, kwitną szalenie. 






Tylko dwa egzemplarze: biały i czerwonoróżowy; zastanawiam się nad dokupieniem jeszcze dwóch?






Geum coccineum - Kuklik szkarłatny:




Wstawiam dwa zdjęcia, bo nie wiem, które lepsze. Roślinka mała w tej chwili - dopiero posadziłam, ale świeci czerwienią kwiatów. Świecił, to chyba lepsze określenie, bo padający od dwóch dni deszcz, wymłócił kwiaty doszczętnie.




Duma moja największa - powojnik wielkokwiatowy o pełnych kwiatach, w dodatku niebieskich(a to mój ukochany kolor)




Dumna jestem tym bardziej, że pierwszej zimy przemarzł totalnie. Wszystko to, co było nad ziemią, padło. Wiosną przycięłam i czekałam. Odbił, rósł przez całe lato, ja go konsekwentnie przycinałam, on się rozgałęział i oto jest! To pierwsze kwiaty, a w zanadrzu kolejne.





Na tyłach mojego domu już nie jest tak kolorowo. Panuje tam cień, cień i jeszcze raz cień. Mimo wszystko rośliny pną się w stronę słońca i oto efekty:




Wiciokrzew - wyrósł tak w ciągu jednego sezonu. Teraz zaczyna szaleć ponownie. W dolnej części ogołocony z pędów i kwiatów - zasługa mojej najmłodszej ogrodniczki - Izabelki. Mimo jej starań, wiciokrzew kwitnie.

Wieczorem roztacza nieziemsko słodki zapach:




W rogu - najbardziej nasłonecznionym - powojnik z polskiej hodowli - 'Polish spirit'. Ciężko przeszedł przedostatnią zimę, ale po kolejnym sezonie odbija i powoli sie rozrasta. Teraz jest nawet sporo większy.




U stóp powojnika stokrotki i pietruszka. Ta rozrasta się pięknie, nieważne gdzie się ją umieści:




I ostatnia ściana:



Powojnik górski. To przyrost tylko z tego sezonu, a roślina dopiero się rozpędza. Miał całe mnóstwo pąków, które - co do jednego - usunęła Izabelka. Rozwinął się tylko jeden kwiat, którego nie dosięgnęła. Cóż... urok posiadania dziecka - ogrodnika.



Jest szansa, że za rok już nie straci kwiatów:)


Nie pokazałm tu jeszcze dwóch powojników, ale wszystko w swoim czasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz