piątek, 3 lutego 2012

Dzieje się dzieje...



...i w życiu i na drutach. 

Około miesiąca temu powstał szaliczek szydełkowy. Prosty wzór, bez szleństw, ale też i włóczka była tego rodzaju, że nic więcej nie trzeba było udoskonalać. 






Szalik jest dość puszysty, bo w nić wpleciono mnóstwo włosków, które mają lekki połysk, a jednocześnie nadają puchatości:





Kolor, jak widać, to czerwień; mocna, głęboka, ale nie żarówiasta.


Niedawno zaczęłam wypróbowywać kolejny wzór:



Wiem, że jest powszechnie znany, ale ja dopiero teraz postanowiłam go zastosować. 


I jeszcze jedno: w międzyczasie powstają kwadraty. Pisałam już o nich dwa razy; najpierw były małe kwadraciki, potem łączyłam je po cztery,  a teraz dorabiam kolorowe bordery na drutach: 







Zakupiłam włóczki w mocniejszych kolorach, żeby troszkę ożywić kwadraty:







Potem zostanie już tylko połączyć wszystko w całość, ale... nie ma pośpiechu:) to taka moja praca-odskocznia... ma być czystą przyjemnością:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz