niedziela, 12 lutego 2012

Czasem cieplej, czasem chłodniej...



...ale już czuć i widać wiosnę.


Najbliżej mnie kwitnące kwiaty to te w moim ogródku. Jednego dnia były pąki, a kolejnego już kwiaty:





Wczoraj wybraliśmy się do Emo. Siąpił deszcz, ale dla dzieciaków to tylko atrakcja. Parasolki w dłoń, Izabela ubrała się w kombinezon, do tego wszyscy nałożyli kalosze i... jedziemy. 

W parku już kwitną przebiśniegi, całe polany obsypane białymi kwiatami, zarówno tymi zwykłymi, jak i odmianą pełną -G. double.





Monika była zachwycona możliwością noszenia rozłożonej parasolki:




Izabelka dzielnie spacerowała: na początku z ogromną werwą, a pod koniec naszego pobytu w parku już ledwo, ledwo pociągała nogami.




Rosa, błoto, kałuże... nic nie było straszne!





W cieniu drzew kwitły ranniki:



Rannik zimowy - Erantis hymealis - jak widać, dały się pięknie obfocić


Kolejne ujęcie z parasolem:





I oczywiście pniak, który zawsze, ale to ABSOLUTNIE ZA KAŻDYM RAZEM musi być "zaliczony".




Tym razem Izabela dołączyła do dziewczyn. Wymagała tylko małej pomocy:)


Później już zostało karmienie kaczek i łabędzi i powrót do domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz