wtorek, 17 stycznia 2012

Jeździłam juz jazzem




Wczoraj odebraliśmy auto, dziś wsiadłam pierwszy raz i pojechaliśmy na zakupy. W sumie miałam się tylko kawałek przejechać, no wiecie, żeby zobaczyć jak to jest w japońcu. Skończyło się na tym, że prowadziłam do Portlaoise i z powrotem. Artur nigdy nie był fanem prowadzenia auta, może z wyjątkiem nowych terenów, kiedy jeździmy na wycieczki. Na trasach nam znanych zawsze mi oddaje kółko. Ja natomiast mogłabym jeździć ciągle i ciągle! Plunket zaproponował niedawno, żebym poszukała sobie pracy jako kurier:)

Cóż moge powiedzieć na temas samochodu? Jeździ się FANTASTYCZNIE! Lekko steruje - dosłownie jednym palcem(i tu nie przesadzam), sprzęgło i biegi ślizgają się niesamowicie. A ja do tej pory myślałam, że moja renówka jest superowa. Tym razem odpada w przedbiegach. Jedno jednak trzeba przyznać renault - na wybojach jedzie gładko, można rzec, że płynie i siedząc w środku nie czuje się drogi. Ta honda ma nieco twardsze zawieszenie i już podskakujemy delikatnie w środku. No ale oczywiście nie ma na co narzekać:)
Dziś Artur pojechał już do pracy nówką. Teraz się przekonamy, czy faktycznie tak mało pali, bo podobno ma ekonomiczny silnik i spala 4l/100km jadąc w zakresie optymalnym. W ruchu miejskim też nie jest najgorsza, co byłoby fantastyczne, patrząc na ceny paliw, które u nas też szybują!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz